Warka w obiektywie

Warka w obiektywie

Redakcja Kuriera Wareckiego od kilku miesięcy współpracuje z Rafałem Donicą, zamieszczając na swoich łamach zdjęcia jego autorstwa. W grudniowym numerze mieliście Państwo okazję oglądać m.in. przepiękne zdjęcie wareckiej szopki bożonarodzeniowej.

Rafał Donica jest z wykształcenia dziennikarzem, z zamiłowania krytykiem filmowym, założycielem i redaktorem naczelnym  portalu FILM.ORG.PL., współpracownikiem miesięczników CINEMA i FILM, autorem publikacji w Newsweek Polska i CKM.  Z miłości do X muzy napisał książkę „Frankenstein 100 lat w kinie”,  a z miłości do Warki został jej wspaniałym portrecistą. Odkrywa przed nami piękno miasta zatrzymane w kadrze. Dzięki swojej fotograficznej pasji wciąż na nowo  zachwyca nas urodą miasta dotkniętego pięknem.

Co sprawiło, że sięgnąłeś po aparat? Czy to był impuls czy raczej decyzja, która dojrzewała w Tobie powoli?

Trudno mówić tu o jakimś długotrwałym procesie, ale od dawna lubiłem patrzeć na świat przez pryzmat kadrów filmowych, można zatem doszukać się pewnej analogii między kinem, a zdjęciem. Fotografią zająłem się w maju 2016 roku, gdy dotarło do mnie, że jedyne co umiem zrobić z lustrzanką, to ustawić ją na program AUTO i pozwolić aparatowi myśleć za mnie. Trochę mi było wstyd przed samym sobą, że nie wiedziałem jakie zależności panują między czasem migawki, ISO, a przysłoną. Tymczasem cała wiedza leżała w internecie na wyciagnięcie ręki, wystarczyło przeczytać kilka poradników, obejrzeć filmy instruktażowe na YouTube, i przede wszystkim ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć.

Wielu osobom wydaje się, że fotografię może uprawiać każdy, stała się tak prosta i łatwo dostępna.

Tak, powszechność smartphone’ów i łatwość robienia zdjęć, działa po części na niekorzyść fotografii. Pojawiła się bowiem bezrefleksyjność idąca w parze z robieniem byle jakich zdjęć. Zniknął szacunek dla kliszy, czyli przemyślane naciśnięcie migawki. Niestety, najczęściej wybieramy najlepsze zdjęcie z szeregu przypadkowych efektów niezaplanowanego działania.

A jak wyglądał Twój rozwój?

Najłatwiej poszło z kadrowaniem i kompozycją. Zaprocentowało tu 25 lat nałogowego oglądania filmów oraz pracy w charakterze krytyka filmowego. Fotografia nie znosi ignorancji i nie wybacza nieznajomości teorii, dlatego przestudiowałem kilka mądrych książek, aby dowiedzieć się m.in. czym są mocne punkty fotografii, głębia ostrości oraz reguła trójpodziału. Należy pamiętać, że każdy rodzaj fotografii ma odmienną specyfikę, rządzi się innymi prawami i wymaga gruntownego przygotowania. Wzorce czerpię m.in. z estetyki filmów Stanleya Kubricka, z jego dopieszczonymi w każdym calu, skrupulatnie zaplanowanymi ujęciami, z zachowaniem symetrii i proporcji. Mam obsesję na punkcie harmonii i porządku w kadrze. Niewiele pozostawiam przypadkowi, nawet wykonując reportaż, który bywa naprawdę dynamiczny i nie daje wiele czasu na eksperymenty formalne. Stoję na straży twierdzenia, że artystą się bywa, ale najważniejsze to być dobrym rzemieślnikiem, czyli doskonale znać warsztat. Staram się myśleć nad każdym zdjęciem, które wykonuję, aby krajobrazy wyglądały fantastycznie, reportaż profesjonalnie, a ludzie zawsze byli ukazani w korzystnym świetle. Nic nie powinno zaburzać kadru; zbędne osoby na drugim planie, uliczne lampy, kosz na śmieci – są często ignorowane przez fotoamatorów, a skutecznie psują zdjęcie. Tymczasem wystarczy minimalnie zmienić kąt ujęcia lub sposób kadrowania, przykucnąć lub stanąć na palcach, aby ukryć „przeszkadzajki” np. za fotografowaną osobą. Można też dokonać retuszu podczas postprodukcji w Photoshopie. Należy jednak pamiętać, że jeśli zdjęcie samo w sobie nie prezentuje walorów artystycznych lub nie jest poprawne technicznie, żaden program go nie uratuje.

Gdy opowiadasz o fotografowaniu, podkreślasz znaczenie warsztatu, świadomości i doskonalenia umiejętności, ale chyba kwestia wyboru aparatu też nie jest bez znaczenia. Czym fotografujesz?

Aktualnie pracuję na pełnoklatkowym Nikonie D610. Ale, i powie to każdy fotograf, najważniejsza jest „szklarnia”. Żeby móc podejmować się różnorodnych zadań, konieczne jest posiadanie dedykowanych do konkretnych okoliczności obiektywów. Przykładowo, przy moim ostatnim reportażu (warecki finał WOŚP) korzystałem z aż czterech szkieł; m.in. szerokiego kąta o zakresie ogniskowych 16-28 mm, zoomu 24-70 mm, teleobiektywu 70-300 mm oraz tzw. „portretówki” 50 mm.

Oglądając Twoje zdjęcia muszę zapytać o fascynację Warką. Dajesz wyraz swemu zauroczeniu nie tylko robiąc zdjęcia. Jesteś też założycielem fanpage’a „Warka w obiektywie”. Skąd pomysł na lokalność, bo chyba nie jest rezultatem niechęci do podróży?

Gdy dotarło do mnie, że fotograficzny potencjał naszego „miasta dotkniętego historią” pozostaje niewykorzystany, postanowiłem wziąć sprawy we własne ręce. Tak powstał facebookowy fanpage „WARKA W OBIEKTYWIE”, na którym zamieszczam nie tylko zdjęcia najważniejszych pomników i budynków, lecz także fotoreportaże z imprez, koncertów i eventów. Staram się ukazywać miejsca i ludzi, w nieznanym dotąd ujęciu, nie interesuje mnie tzw. „zwykły pstryk” i przedstawianie rzeczywistości 1:1, bo tę każdy z nas widzi codziennie za oknem. Ponad 1700 osób „lubiących” „WARKĘ W OBIEKTYWIE” daje mi dość wyraźny komunikat, że mój sposób postrzegania rzeczywistości, spotyka się z pozytywnym odbiorem.

A co poza zdjęciami Warki?

Według pomysłu Elizy Wójcik, mieszkanki naszego miasta, i z nią w roli głównej, wykonaliśmy psychodeliczną sesję zdjęciową w zamkniętym Szpitalu psychiatrycznym w Otwocku. Wraz z Grzegorzem Kalbarczykiem, również mieszkańcem Warki, prowadzimy na Facebooku, zauważony i doceniony przez miłośników „postapo”, cykl „PROBABLY THE LAST MAN ON EARTH”. Grzegorz występuje w nim jako bezimienny człowiek w masce przeciwgazowej, eksplorujący wyludniony świat. Większość zdjęć powstaje w Warce i Grabowie nad Pilicą. Wykorzystujemy atrapy broni oraz stary sprzęt wojskowy udostępniany nam przez firmę TDM Electronics. Aby odpowiednio podniszczyć ubrania noszone przez Grzegorza, m.in. jeździłem po nich samochodem na szutrze, a „dziury po kulach” w koszulce wypalałem zapalniczką… Zbieram doświadczenie, eksperymentuję i próbuję niemal każdego rodzaju fotografii – od macro, poprzez architekturę, fotografię portretową i ślubną, na zdjęciach sportowych kończąc. Uwielbiam żywioł reportażu oraz pracę z ludźmi. Aktualnie mój wolny czas dzielę między pracą dla Muzeum Kazimierza Pułaskiego w Warce, którego zostałem oficjalnym fotografem, a uruchamianiem własnego studia fotograficznego, gdzie już dziś wykonuję pierwsze portretowe sesje zdjęciowe z użyciem lamp studyjnych. Korzystając z okazji, chciałbym serdecznie podziękować Karolinie Czarneckiej, Pawłowi Jezuicie oraz Kamilowi Zabłockiemu – za motywację, inspirację oraz bezinteresowną pomoc merytoryczną – gdybym nie spotkał Was na mojej życiowej drodze, prawdopodobnie wciąż byłbym na etapie robienia zwykłych „pstryków” w trybie AUTO.

Trudno uciec od zadania pytania, ile zdjęcia mówią o ich autorze. Stałeś się synonimem zdjęć eleganckich, wyważonych, z niebanalną perspektywą i dbałością o szczegół, pięknie skomponowanych, sugestywnych a jednocześnie nieprzekombinowanych.

Przy tylu komplementach łatwo popaść w samouwielbienie, a to najprostsza droga do zatrzymania się w rozwoju. Wciąż jestem na początkowym etapie nauki fotografowania, i podchodzę do moich umiejętności z dystansem. Jestem otwarty na krytykę, i cały czas, nieustannie i konsekwentnie doskonalę swój warsztat. W fotografii, poza kreowaniem rzeczywistości i wyrażaniem siebie, najbardziej podoba mi się to, że jest tylko obiekt, aparat i ja, tu i teraz, i ta niezwykła świadomość, że zdjęcie udane od nieudanego, oddziela ułamek sekundy, ta magiczna chwila, gdy mogę polegać tylko na swoim wyczuciu, kiedy nacisnąć spust migawki.

Dziękuję za rozmowę

Małgorzata Dąbrowska

www.facebook.com/warka.w.obiektywie

 

Udostępnij:
← Czarodziejski teatr w Muzeum! Szkolny Konkurs wiedzy o HIV i AIDS →

Dodaj komentarz