W Michalczewie… młodzi duchem

W Michalczewie… młodzi duchem

Grupa Seniorów MŁODZI DUCHEM z Michalczewa od początku swojej działalności zaczęła aktywnie kształtować swoje otoczenie. Kiedy kilka lat temu zostałam sołtysem – mówi liderka Barbara Cieślińska – postanowiłam działać z ludźmi i dla ludzi. Zawsze byłam aktywną kobietą, wszędzie było mnie pełno, więc dlaczego na emeryturze miałoby być inaczej? We wszystko co robię wkładam całą swoją duszę i maksimum zaangażowania. Cieszę się, że ludzie potrafili to docenić. Ogromną przyjemność sprawili mi mieszkańcy obdarowując mnie  statuetką „Dla najlepszego sołtysa”. To był bardzo miły gest, a jednocześnie sygnał, że to co robię ma sens. Oczywiście, bywają lepsze i trochę gorsze momenty. Czasami przychodzi zniechęcenie i zmęczenie, zwłaszcza, kiedy nakładają się problemy zdrowotne, ale najważniejsze to nie poddawać się i nie rezygnować z wybranej drogi. To bardzo ważne. Praca z ludźmi dodaje sił i energii. Bardzo chciałam zaangażować do działania seniorów, moich rówieśników. Byłam przekonana, że skoro takie grupy działają w innych miejscowościach to w Michalczewie też się uda. To, że osiągnęliśmy stateczny wiek, nie znaczy, że nie wolno nam pokazywać zachowań teoretycznie zarezerwowanych wyłącznie dla młodych ludzi. Przecież optymizm i  otwartość na świat, to cechy posiadane przez ludzi w każdym wieku. Niestety, często dajemy sobie wmówić, że nie wypada nam się zbyt głośno śmiać, czy próbować nowych rzeczy, bo niby jesteśmy na to za starzy. Zawsze wierzyłam, ze człowiek ma prawo być szczęśliwym i każdy na to szczęście zasługuje. Niestety wciąż funkcjonuje stereotyp, w który daliśmy się uwikłać, a który jest szczególnie silny w małych miejscowościach, takich jak nasza, że seniorowi nie wypada próbować nowych rzeczy. Widok starszej osoby maszerującej z kijkami wywoływał żartobliwe komentarze, na szczęście to już minione czasy. Szczęśliwy i zdrowy senior to senior aktywny i nie ma niczego niezwykłego w tym, że starsze osoby maszerują, pływają czy jeżdżą na rowerze. Sama byłam inicjatorką wspólnych spotkań na siłowni, która powstała przy naszym Kościele parafialnym. Jest w naszej grupie chęć do współdziałania i to jest najważniejsze. Nawet fakt, że nie mamy własnego miejsca nie jest dla nas żadną przeszkodą. Oczywiście byłoby nam łatwiej i swobodniej,  ale mój dom jest gościnny dla innych. Mieszkam sama, więc nie widzę problemu, aby spotkania odbywały się u mnie. Nie mamy stałego harmonogramu i widujemy się w zależności od potrzeb. Współpracujemy z miejscową OSP i parafią, wspólnie tworząc nowe wartości i realizując kolejne projekty. Szeroki wachlarz naszych zainteresowań rodzi projekty od kulinarnych (Smakuj i dekoruj z nami) po kulturalno-taneczne przedsięwzięcia, które były próbą podtrzymywania polskiej tradycji i obyczaju. Niezapomnianych wrażeń dostarczył projekt „Zatańczmy jak za dawnych lat”, oparty na tańcach ludowych, który był ogromnym zastrzykiem pozytywnej energii.  Taka różnorodność tematów to nie przypadek, tylko przemyślana taktyka, dzięki której poszerzamy grono potencjalnych odbiorców naszych działań. Corocznie organizujemy letni festyn wiejski oraz wspólne wigilie. Oczywiście przygotowujemy dla wszystkich świąteczne upominki, które zawsze stanowią miły akcent bez względu na ich wartość materialną. Często wyjeżdżamy do teatru, na koncerty i wycieczki. Nie muszą ta być odległe i kosztowne wojaże – 8 marca jedziemy do Warki na koncert Michała Bajora organizowany z okazji Dna Kobiet. Nie jest to daleka wyprawa, ale często samemu trudno się zmobilizować, a naprawdę warto wyjść z domu. To bardzo ważna sprawa, ważna dla każdego człowieka, a zwłaszcza dla seniora, który często jest samotny.

Redakcja Kuriera Wareckiego

Udostępnij:
← Lider z Warki Potańcówka na Ludową Nutę →

Dodaj komentarz