Wspomnienie o Władysławie Gwardysie

Wspomnienie o Władysławie Gwardysie

Życie ciągle czymś nas zaskakuje. Władysław Gwardys jeszcze nie tak dawno temu opowiadał, że w warszawskim kościele Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, wzniesionym w latach 80. XX w. na osiedlu Chomiczówka w dzielnicy Bielany, znajdują się tablice poświęcone wybitnym działaczom PTTK. A już 27 maja odsłoniliśmy tam tablicę upamiętniającą jego osobę.

Do Warszawy pojechaliśmy wraz z prezesem wareckiego Oddziału PTTK – Marzeną Jankowską. Gdy w autokarze Ryszard Fruba przedstawiał cel podróży, w kościele na Chomiczówce czekał już na nas Włodzimierz Majdewicz, Członek Honorowy PTTK, przyjaciel śp. Władysława Gwardysa, główny inicjator wydarzenia.

Godna oprawa

Było uroczyście, z klasą i treściwie, czyli tak, jak lubił pan Władysław. Mszę św. ku Jego pamięci odprawili trzej księża, śpiewał chór z parafii św. Izydora Oracza w Nowej Wsi, wystawiono poczty sztandarowe. Warkę reprezentowała wiceburmistrz Teresa Knyzio.

Zasłużone tytuły

Władysław Gwardys, honorowy obywatel Warki, Członek Honorowy PTTK i Prezes Honorowy Oddziału PTTK w Warce, jak nikt zasłużył na zaszczytne tytuły. Będąc synem rolnika i absolwentem Politechniki Warszawskiej, wiele lat prowadzenie własnego gospodarstwa łączył z pracą w Fabryce Urządzeń Mechanicznych. 10 lat, jako bezpartyjny, pełnił funkcję przewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej w Warce. 14 lat był prezesem wareckiego Oddziału PTTK. Na jego wniosek patronem Oddziału został Wiktor Krawczyk, wieloletni dyrektor miejscowych szkół, kronikarz miasta, krajoznawca, także upamiętniony w kościele na Chomiczówce.

– Byłem uczniem Krawczyka – przyznawał z dumą Gwardys. – Chciałem być takim samym społecznikiem jak on.

Grójec koło Warki

– Jako młody człowiek – wspominał z uśmiechem – wysłałem pismo do Powiatowej Rady Narodowej w Grójcu. Kopertę zaadresowałem: „Grójec koło Warki”. Warka była dla mnie najważniejsza na świecie, a już na pewno ważniejsza niż Grójec. Z czasem zrozumiałem, że nad Molnicą żyją tacy sami ludzie jak nad Pilicą, tylko wcale się nie znamy, zadowalając się stereotypami.

Mądry człowiek

Mądrość Władysława Gwardysa brała się nie tylko z książek. Żył w różnych epokach, a każda z nich doświadczała go – po swojemu. Urodził się w 1933 r., więc dorastał podczas II wojny światowej, obcując z nią twarzą w twarz. Dostrzegając wady PRL, widział także groteskowe strony naszych czasów. Otaczającą nas rzeczywistość komentował z gorzkim humorem oraz troską o kraj, zwłaszcza o młodzież.

Inżynier humanista

– Urodziłem się 22 stycznia, w rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego – tłumaczył – niczym dziecko historii. Konsekwentnie dążyłem do upamiętniania postaci oraz wydarzeń z dziejów lokalnych i ojczystych. Nasz Oddział PTTK, inicjując tablice pamiątkowe, patronów ulic, pomniki oraz publikacje, wydając medale, dbając o groby żołnierskie, zabytki i przyrodę, aranżując imprezy turystyczne oraz uroczystości poświęcone ważnym rocznicom, współtworzył świadomość regionalną warczan.

Bez nas nie byłoby Pułaskiego

To właśnie wareccy PTTK-owcy, zaraz po wojnie, popularyzowali postać Kazimierza Pułaskiego, bohatera Polski i Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Współpracowano z polskim statkiem noszącym jego imię i pływającym po dalekich morzach i oceanach, a utworzone w 1951 r. Muzeum Regionalne PTTK, mieszczące się w dwóch pokojach pałacu na Winiarach, zadedykowano Pułaskiemu, Wysockiemu i Matlakowskiemu.

– Właśnie na bazie tej placówki – podkreślał Gwardys – w latach 60. powołano Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego.

– On sam – dodaje dyrektor Muzeum Iwona Stefaniak – zawsze nas wspierał wiedzą i radą, a w ekspozycji stałej, dotyczącej dziejów Warki, specjalne miejsce zajmuje dokument filmowy, w którym pan Władysław wraca pamięcią do przeżyć z okresu wojny.

Dom otwarty

Ostatnie lata, już po śmierci żony Aliny, spędził sam w swoim domu na ulicy Polnej. Tęskniąc za żoną, nie mając dzieci, odczuwał samotność. Chorował… Od czegóż jednak rodzina, przyjaciele, koledzy i różni potrzebujący. Jego dom praktycznie zawsze stał otworem dla każdego: od kombatanta do magistranta. Gospodarz, niczym spowiednik, wysłuchiwał naszych zwierzeń, nawet najintymniejszych, pocieszając dobrym słowem, posilając ciastkami, lodami i herbatą oraz owocami z przydomowego ogródka.

O historii i dla historii

Na Polnej rozmawialiśmy o skomplikowanej przeszłości Polski i Polaków. Bo umiał nie tylko snuć gawędy krajoznawcze czy przemawiać, ale także opowiadać o własnym życiu, czyli rodzicach, wojnie, szkole, pracy, żonie, działalności w samorządzie czy PTTK. Nieprzypadkowo właśnie u niego odbywały się spotkania z potencjalnymi bohaterami książek o Warce, a także zostawiano dokumenty przydatne do opracowania danego tematu.

Ostatnie pomysły i rozmowy

Pan Władysław z przesadną skromnością mówił o swoim pisaniu. W 2014 r. w czasopiśmie „Niepodległość i Pamięć” ukazały się jego wspomnienia z lat wojny, a planowaliśmy już dalsze publikacje. Zresztą w ostatnich miesiącach życia imponował kreatywnością. Wieczorami, w przypływie natchnienia, wprost wyrzucał z siebie teksty.

– Mam pomysł na nowy cykl w Kurierze Wareckim – odezwał się jego głos w słuchawce. – Napiszę o medalach wydanych przez nasz Oddział PTTK, przy współpracy z Włodkiem Majdewiczem.

Tego cyklu już nie zrobił. Z zapaleniem płuc trafił do grójeckiego szpitala. Zaniosłem mu Życie Grójca, bo czytał tę gazetę. Jak zwykle żartował, nadal planował nasze wspólne spotkanie z Majdewiczem na Polnej, choć mówił coraz ciszej, a jego słowa przerywały coraz częstsze ataki kaszlu.

Ostatni raz rozmawialiśmy krótko przez telefon, zaraz po jego powrocie ze szpitala do domu. Gdy przyznał się do utraty przytomności, poczułem dziwny dreszcz…

Pustka na Polnej

1 stycznia 2017 r. stało się to, co wszyscy w myślach odsuwaliśmy od siebie najdalej, jak tylko to możliwe. Władysław Gwardys zakończył ziemski żywot. Wiceburmistrz Teresa Knyzio, odsłaniając w kościele na Chomiczówce tablicę ku jego czci, zapewniła, że pamięć o nim nigdy w społeczności wareckiej nie zaginie.

–  Gdzie się teraz w Warce podziejesz, do kogo pójdziesz? – zapytała mnie koleżanka, gdy opuszczaliśmy kościół Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych.

Remigiusz Matyjas

← Inwestycje drogowe w Gminie Warka Parada Pułaskiego rozpocznie świętowanie z Pułaskim! →

O Autorze

Redakcja Warka24.pl - Naszą redakcję tworzą mieszkańcy Warki, instytucje oraz organizacje. Jeśli interesujesz się naszym miastem, lubisz pisać artykuły, śledzisz na bieżąco wyniki sportowe bądź uczestniczysz w kulturalnym życiu miasta to zapraszamy Cię do współpracy z portalem. Dołącz do naszego grona!

Dodaj komentarz