Jest wrześniowy Kurier Warecki

Jest wrześniowy Kurier Warecki

Jest już nowy, wrześniowy numer Kuriera Wareckiego… Zachęcamy do czytania na stronie www.kurierwarecki.pl lub do sięgnięcia po warecki miesięcznik w kilkudziesięciu miejscach dystrybucyjnych (m.in. Dworek na Długiej, Urząd, ZUK…).

Szanowny Czytelniku, jeżeli i Ciebie owładnęło szaleństwo grzybobrania musisz przyznać, że taka obfitość rekompensuje wszystkie słotne dni, pluchę i katar. W tym roku nie wypada narzekać na jesień! Deszcz deszczem, plucha pluchą, ale takiej obfitości runa leśnego nie pamiętają nawet najwytrawniejsi grzybiarze. Niezwykły urodzaj zapędził do lasu wszystkich – cała Polska jak długa i szeroka, bez względu na stan posiadania i wiek – rusza o świcie do lasów w poszukiwaniu kapeluszy. Piętrzą się stosy podgrzybków, maślaków i prawdziwków. Raj. Stajemy się łowcami i poszukiwaczami przygody. W grzybobraniu jest przecież coś magicznego i mistycznego prawie. Trochę tak, jakby odkrywało się jakąś tajemnicę. Jakby wkraczać w świat niedostępny. Las pilnie strzeże swoich sekretów i  pokazuje nam tylko tyle ile zechce, ile sam uzna za stosowne i dla nas wystarczające.

Jest w tym też coś z hazardu. Jest obietnicą i oczekiwaniem na łut szczęścia. Bo kiedy zbierasz, chcesz jeszcze – mimo, iż nie potrzebujesz więcej i zapominasz, że już pora wracać. I nie możesz się oderwać –  chcesz więcej i więcej…

Większość grzybiarzy ma swoje ulubione miejsce, sprawdzone i jedyne. Tajemny rewir, którego istnienie jest pilnie strzeżoną tajemnicą. Miejsce, które zawsze jest obietnicą udanego grzybobrania. Idziemy na pewniaka. Zaglądamy i drepczemy w miejscu wyglądając kolejnej nagrody. Jeżeli znajdujemy, czujemy satysfakcję, bo przecież należało nam się, mieliśmy do tego święte prawo.

A jeżeli niczego tam nie ma? Czy warto uparcie trwać w miejscu, które zawiodło? Czy nie warto poszukać wówczas nowego zakątka, nawet jeżeli nie masz gwarancji kolejnych sukcesów. Jeżeli źródło się wyczerpało, jeżeli nie przynosi już tyle oczekiwanej radości i frajdy to warto szukać. Warto zejść z utartego szlaku, warto porzucić przyzwyczajenia i stare ścieżki. Jest jeszcze tyle nieodkrytych miejsc i nowych polanek. Nie warto rezygnować, bo za następnym drzewem i za kolejną sosną czeka na nas niespodzianka. Na pewno nie warto wychodzić z lasu. A jeżeli zdarzy się i tak, że wrócimy z pustym koszykiem, to nie znaczy, że nasza wyprawa była stracona. Tyle było przecież pięknych widoków i zapachów.

Ludzie mający mętlik w głowie, rozmyślający o setkach innych spraw – po prostu nie widzą grzybów. Warto więc wszystkie dręczące sprawy zostawić w domu, zabrać kosz, wygodne buty i ruszyć do lasu. Pora nie ma znaczenia, bo jak mówią wytrawni grzybiarze, na każdego czeka jego grzyb. Trzeba tylko pamiętać o jednym, że podążanie za innymi nie gwarantuje sukcesu.

Zmęczonych grzybobraniem zachęcamy do przeczytania jesiennego wydania Kuriera Wareckiego, który jak na wrzesień przystało, obfituje w relacje, zaproszenia i zapowiedzi. Dla miłośników wszelkich aktywności, od muzyki po prace ręczne przygotowano moc interesujących wariantów. Drodzy Czytelnicy rezerwujcie czas na koncerty i prelekcje. Bierzcie udział w konkursach i zawodach. Zapiszcie się na zajęcia przygotowane dla dużych i małych przez Gminną Instytucję Kultury „ Dworek na Długiej” oraz Centrum Sportu i Rekreacji. I pamiętajcie o zbliżającym się święcie naszego miasta. Czytajcie Kurier od deski do deski, bo warto wiedzieć, warto skorzystać.

A tymczasem jak śpiewał Jeremi Przybora

”…na grzyby – w aromatów pełen las

Na grzyby – przed wyjazdem (..) sprawdźmy gaz

Weźmy czegoś parę kropel

 A na drzwiach wywieśmy o tem

Że ruszyliśmy w sobotę bo powzięliśmy ochotę

Na grzyby…”

 

Redakcja Kuriera Wareckiego

Udostępnij:
← Ruda zatańczy jak szalona na Święcie Warki z... Czadoman'em Szlachetna Warka do dzieła! →

Dodaj komentarz