…. i będzie mądrze i będzie pięknie

Blogi, Kultura, Muzyka, Wiadomości 8 października 2017
…. i będzie mądrze i będzie pięknie

Postanowili obronić Pegaza przed końską jatką a niedawno wydali swoją debiutancką płytę. Członkowie zespołu Ostatnia Paczka Sławomir Klimczuk i Leszek Owczarczyk w rozmowie o pasji, ciężkiej pracy i odrobinie szczęścia.

Czy księżycem ktoś jeszcze się zachwyca?

Klimczuk: Słyszę, że dokładnie wsłuchała się Pani w tekst naszych piosenek. Bez obaw, wielbicieli księżyca jest sporo i mają się nieźle, o czym świadczy frekwencja na naszych koncertach. Przychodzą młodsi i starsi, których łączy podobny poziom wrażliwości i miłość do „księżyca”.

Owczarczyk: Rzeczywiście, frekwencja  na koncertach często zaskakuje nas samych. Co więcej, ludzie znają nasze teksty i właściwie możemy grać jedynie melodię. To fantastyczne uczucie, kiedy zaplanowany na 1,5 godziny koncert staje się 4-godzinnym wydarzeniem. Towarzyszy temu ogromne zmęczenie, to fakt, ale pozytywna energia, którą otrzymujemy od słuchaczy jest wystarczającą rekompensatą. Między muzykami i widownią nawiązuje się zawsze metafizyczna więź. To uskrzydla.

Wspólnie gracie dopiero od kilku miesięcy, a w lipcu wydaliście swoją pierwszą płytę, koncertujecie, zdobywacie nagrody . To doprawdy imponujące tempo.

K: Rzeczywiście, tempo może wydawać  się zawrotne, ale wszystko co nas spotkało to efekt naszego entuzjazmu, ciężkiej pracy, dużej porcji szczęścia i niezwykłych zbiegów okoliczności i przypadków.

Zbiegów okoliczności i przypadków?

O: Owszem. Znaliśmy się przecież, o co nie trudno w tak małym mieście jak Warka. Łączyły nas także różne muzyczne przedsięwzięcia, spotykaliśmy się w różnych konfiguracjach, ale w takim trzyosobowym składzie nigdy nie pracowaliśmy. Czy to nie jest szczęśliwy zbieg okoliczności?  Mamy różne temperamenty, różne pomysły,  ale jednocześnie w wielu kwestiach rozumiemy się bez słów. I po prostu lubimy się, zwykłą ludzką sympatią.

K: A przypadków też jest sporo w naszej muzycznej karierze. Proszę sobie wyobrazić, że nasz udział w festiwalu w Busku-Zdroju był niezwykłym zrządzeniem. Przygotowywaliśmy się do zupełnie innego koncertu, który nie doszedł do skutku. Szybko zdecydowaliśmy się na udział w festiwalu, który odbywał się w tym samym czasie i zostaliśmy jego laureatami. To miała być jednorazowa przygoda, nikt z nas nie myślał o jakimkolwiek ciągu dalszym.  Wychodziliśmy z założenia, że nasze wspólne granie nie musi mieć żadnej kontynuacji.

O: Stojąc na scenie zadawaliśmy  sobie pytanie,  co robimy w tak zacnym gronie znanych muzyków? Poziom był bardzo wysoki, ale nie tylko występujące zespoły budziły respekt poziomem przygotowania, samo jury składało się z prawdziwych tuzów i znawców rzemiosła. Nagroda w konkursie i mnóstwo pochwał, które otrzymaliśmy po koncercie  były sygnałem, że warto dalej robić to co robimy.

Czyli po szczęśliwych przypadkach i zbiegach okoliczności przyszedł czas na ciężką pracę?

K: Pracowici byliśmy zawsze, ale bywa, że ciężka praca nie zawsze jest drogą do sukcesu.

O: Już po koncercie w Busku zostaliśmy zasypani pytaniami, gdzie można kupić naszą płytę. Wówczas zdaliśmy sobie sprawę, że nagranie płyty jest konieczne i zaczęliśmy myśleć o tym poważnie. Muszę jednak podkreślić, że pomysł nagrania płyty, a realizacja tego pomysłu to często dwa odległe zdarzenia. To  przede wszystkim olbrzymi wysiłek finansowy. Zgromadzenie koniecznych środków mogło okazać się karkołomnym zadaniem. Jesteśmy chyba urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą, bo  udało nam się znaleźć firmę, która wyłożyła potrzebne środki. Dzięki firmie BAGSTAR wydaliśmy naszą pierwszą płytę.

Czy teksty leżały na dnie szuflady by nagle ujrzeć światło dzienne w chwili gdy spotkało się trzech wspaniałych czy powstały na potrzeby płyty?

O: Jedna lub dwie powstały z myślą o festiwalu, a reszta czekała cierpliwie w mojej szufladzie na swoją premierę. Chciałbym bardzo mocno podkreślić rolę Bogdana Sabały i Twoją Sławku w procesie powstawania płyty. Bez waszych talentów nic by się nie udało. Jeszcze raz zwracam uwagę na ogromną pracę, którą wykonał Bogdan. Z  piosenek, które były zupełnie surowe, powstały prawdziwe perełki, które nadają się do śpiewania nie tylko przy ognisku, ale zyskały wymiar estradowych przebojów. Potrzebna była do tego ogromna wyobraźnia muzyczna, fachowość i znajomość muzycznego rzemiosła.

K: Szanuję Twoją skromność Leszku i  jednocześnie potwierdzam opinię dotyczącą Bogdana, ale jestem zdania, że każdy z nas może powiedzieć tak o swoim koledze. Nasz 3-osobowy zespół wspaniale się uzupełnia. Każdy z nas wnosi swoje talenty  i doświadczanie. Tworzymy jeden organizm, który dobrze funkcjonuje wtedy, jeżeli wszystkie jego ogniwa współpracują. Mamy po prostu  szczęście, że w jednym czasie i w jednym miejscu spotkały się trzy osoby, które potrafią,  chcą i się lubią. Tekst, muzyka i wokal wszystko ma znaczenie, dlatego ważny jest wkład każdego z nas w powstanie tej płyty. Ale potwierdzam, że warstwa muzyczna jest majstersztykiem.

O: Chwaląc Bogdana za pomysły aranżacyjne nie możemy zapomnieć o ogromnym zaangażowaniu Kuby Szydło, który udostępnił nam studio nagrań. Jego niezwykła wyobraźnia muzyczna zaowocowała kilkoma zaskakującymi pomysłami, które wzbogaciły brzmienia utworów.

A entuzjazm?

K: Kiedy rozpoczęliśmy pracę nad płytą byliśmy na takiej fali, że zapominaliśmy o upływającym czasie. Zanurzaliśmy się w pracy zostawiając za progiem wszystkie trapiące problemy. Ze zdziwieniem odkrywaliśmy, że wychodzimy ze studia głęboką nocą. Zapominaliśmy o zmęczeniu, tyle było w nas radości i twórczego podniecenia.  Widziałem jak z niepozornego utworu powstaje wspaniały numer, który brzmi, który cieszy, który niesie.  To była ciężka, ale przyjemna praca.

O: Na płycie ujawniają się też nasze muzyczne upodobania. Ja jestem najbliższy biwakowym szlagierom śpiewanym przy ognisku. Bogdan jest z nas najbardziej rockowy, uwielbia rify bluesowe i rockowe, które skutecznie przemyca  w naszych utworach. A Sławek potrafi wszystko wyśpiewać.

Jakie plany na najbliższą przyszłość?

O: Planujemy udział w przesłuchaniach konkursowych do festiwalu  odbywającego się w Kędzierzynie Koźlu. Weźmie w nim udział 20 najlepszych zespołów, absolutna czołówka. Już sam udział jest nobilitacją. Zaśpiewamy dwa utwory, które mogą okazać się kontrowersyjne i  nie wiemy jak zareagują na to jurorzy i słuchacze. „Barakowóz”, żeby pokazać ciekawą muzyczną aranżację i utwór „Jeszcze za nami zatęsknicie”, który jest bezpośrednim komentarzem do czasów, w których przyszło nam żyć.

K: Warto podkreślić, że na ten festiwal wybierają się  tzw. ”łowcy talentów”, więc stawka jest większa niż przewidziane nagrody. Niedawno dostaliśmy  zaproszenie do radiowej Trójki, występowaliśmy w TVP Polonia. Ale nie ma obaw, woda sodowa nie uderzy nam do głowy.

Nie mogę nie zapytać, skąd pomysł na nazwę zespołu?

O: Decyzja jednego wieczoru. Gdyby potraktować genezę powstania nazwy zespołu żartobliwie, można stwierdzić, ze to była decyzja podyktowana koniecznością wypełnienia rubryki „nazwa zespołu”, ale niewątpliwie zgrana z nas paczka i nie taka ostatnia.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Dąbrowska (Kurier Warecki)

← Turyści na jesiennym szlaku Seniorzy poznają tajniki komputera i Internetu →

O Autorze

Redakcja Warka24.pl

Naszą redakcję tworzą mieszkańcy Warki, instytucje oraz organizacje. Jeśli interesujesz się naszym miastem, lubisz pisać artykuły, śledzisz na bieżąco wyniki sportowe bądź uczestniczysz w kulturalnym życiu miasta to zapraszamy Cię do współpracy z portalem. Dołącz do naszego grona!

Dodaj komentarz