Jest grudniowy „Kurier Warecki”

Jest grudniowy „Kurier Warecki”

Jest już nowy, grudniowy numer Kuriera Wareckiego… Zachęcamy do czytania na stronie www.kurierwarecki.pl lub do sięgnięcia po warecki miesięcznik w kilkudziesięciu miejscach dystrybucyjnych (m.in. Dworek na Długiej, Urząd, ZUK…).

To nieprawdopodobne, jak  szybko ten czas płynie Drogi Czytelniku, kalendarz nie kłamie, coraz bliżej święta. Ba, mało powiedziane, są właściwie tuż, tuż. I chociaż śnieg pojawi się zapewne tylko w piosenkach i w kronice kryminalnej Kuriera, większość z nas czeka z utęsknieniem na Święta Bożego Narodzenia.

Każdego roku przedświąteczny scenariusz wygląda niemal identycznie. Z chwilą, gdy jesień zamienia się w słotny listopad zaczynamy marzyć o pierwszej gwiazdce. Wyobraźnia podsuwa nam idylliczne obrazki; widzimy rodzinę i przyjaciół dzielących się opłatkiem, wszystkich zasiadających przy wspólnym stole z kolędą na ustach, a my, zrelaksowani, spokojni, uczesani odświętnie. Każdego roku marzymy po prostu o idealnych świętach.

Na błogim snuciu planów upływają nam tygodnie. I tak niepostrzeżenie mija listopad i okazuje się, że do Bożego Narodzenia zostało zaledwie kilka chwil.

I nie ma już mowy o sklejaniu choinkowych łańcuchów, wypiekaniu piernikowych serc i budowaniu świątecznego nastroju. I znowu, jak co roku, wpadamy w przedświąteczny amok. W dzikim pędzie krążymy wśród rzeszy podobnie spanikowanych ludzi w poszukiwaniu prezentów, spędzamy długie godziny w kuchni, ale zamiast radości mamy oklapnięty sernik. W takiej chwili wielu z nas rozważało pomysł, że może rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady lub przywitać pierwszą gwiazdkę na egzotycznej plaży. Albo pozwolić sobie na kilkudniowe lenistwo, tylko z książką i makowcem.

A jednak, jak co roku szykujemy się do Bożego Narodzenia. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, życie nie może przypominać nieprzerwanego ciągu poniedziałków, raz na jakiś czas potrzebujemy odrobiny magii i czasu  zadumy. Dla nas, uwikłanych w miliony terminów i zobowiązań, pełniących tysiące ról w tysiącach masek, święta są jednym z ostatnich argumentów, by choć na chwilę odłożyć na bok pracę. Przez te kilka dni możemy bardziej być sobą i robić to, na co mamy ochotę. Wolno nam domagać się cudownych prezentów, podjadać pierniczki, przytulać się do najbliższych, marzyć, wspominać makowce wypiekane przez babcie i przeczytać wszystkie książki odkładane przez cały rok obok łóżka. I na tym polega niezwykła magia świąt, gdy pozwalamy sobie na bycie dziećmi, odpoczywamy od sztywnego kręgosłupa dorosłej, odpowiedzialnej osoby.

A na koniec dwie bardzo ważne rady dla wszystkich, którzy żyją pod presją świątecznego przymusu. Po pierwsze, gotując świąteczną kolację, warto już z przygotowań uczynić świętowanie. Czas poświęcony na przygotowywanie potraw razem z bliskimi można wykorzystać na rozmowy, bycie razem. Może wtedy zniknie nerwowa krzątanina i poczucie, że święta to głównie stres.

Podobnie z kupowaniem prezentów. Zamiast biegać godzinami po zatłoczonych centrach handlowych podaruj przyjaciółce słoik domowych konfitur, to lepsze niż kolejna beznamiętna apaszka.

Jest taki dzień, bardzo ciepły choć grudniowy…

Życzmy sobie życzliwości i szlachetności w myśleniu o innych, w gestach, słowach i codziennych czynnościach bo to waśnie dzięki nim święta stają się niezwykłe, a my stajemy się lepsi. Życzmy sobie byśmy potrafili ten świąteczny czas przenieś na cały rok lub chociaż na kilka następnych dni – miło być dla siebie dobrym, ot tak zwyczajnie w ten niezwykły czas.

Redakcja Kuriera Wareckiego

Udostępnij:
← Wspomnienie o Stanisławie Jakubowskiej Wesprzyj WOŚP już dziś! →

Dodaj komentarz