Jest nowy, pierwszy w tym roku „Kurier Warecki”

Jest nowy, pierwszy w tym roku „Kurier Warecki”

Jest już nowy, styczniowy numer Kuriera Wareckiego… Zachęcamy do czytania na stronie www.kurierwarecki.pl lub do sięgnięcia po warecki miesięcznik w kilkudziesięciu miejscach dystrybucyjnych (m.in. Dworek na Długiej, Urząd, ZUK…).

O fenomenie duńskiego hygge pisaliśmy kilka miesięcy temu na łamach Kuriera, kiedy okazało się, że to właśnie Duńczycy są najszczęśliwszym narodem na świecie. Trochę desperacko próbowaliśmy skandynawską przytulność zaszczepić na polskim gruncie. Niezbyt się to jednak udało, bo jak przenieść rozważania o szczęściu na grunt mniej stabilny i opiekuńczy od duńskiego, a poza tym wszyscy wiemy, że życie nie używa kalek.

Ale skoro czar prysł kiedy okazało się, że płonące świece nie wystarczą czy mamy powody czuć się gorsi, jako te sieroty skromniuchne bezwzględnością losu skazane na życie nieszczęśników? Otóż i dla nas jest ratunek i dla nas nadzieja!

Mamy swoją własną, polską, narodową, przez wieki wypracowana receptę, która pomaga żyć w raju nad Wisłą. „Jakoś to będzie” to nasza odpowiedź, polski sposób, polski pomysł. Znamy przecież mickiewiczowskie „My z synowcem na przedzie i jakoś to będzie”. Dużo w tym powiedzeniu fantazji i buty, ale jeszcze więcej beztroski i jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Owszem, optymizm jest ważny, pomaga żyć, ale nie popadajmy w przesadę.

Pozytywne myślenie to samo zdrowie, ale istnieje pewna subtelna różnica między postrzeganiem życia w wersji pink od dziecinnej wiary w to, że samo się ułoży. Nie bądźmy aż tak naiwni, że bez jakichkolwiek starań i tak wyjdziemy na prostą, bo przecież bilans MUSI być dodatni. Intencja niby dobra, ale sami wiemy co jest wybrukowane dobrymi intencjami. Samo optymistyczne myślenie może okazać się prawdziwą pułapką, potrzaskiem, ucząc nas bierności. Sprawi, że nie biorąc życia we własne ręce będziemy nieustannie liczyć na cud. Cuda czasami się zdarzają, ale warto nad nimi trochę popracować, przerabiając sprawy skrupulatnie i metodycznie. Na cud trzeba zapracować i to czasami ciężko, a nasze bierne czekanie, wiara, że jakoś to będzie sprawia, że przestajemy postępować racjonalnie.

Drogi Czytelniku, czy stosując alibi pozytywnego myślenia zdarzyło Ci się odłożyć na później sprawy trudne i niewygodne. Z ułańską fantazją zamiatamy pod dywan to, co nas dręczy, dając sobie niejasny termin odroczenia. A bałagan, jaki był taki został z taką jedynie różnicą, że teraz posłodzony pozytywnym myśleniem. Lukrowanie dziur i ruin nie ma żadnego sensu. Jakośtobędzizm sprawia, że nie radzimy sobie w sytuacjach kryzysowych czekając na cud.

A przecież to naturalne, że kryzysy się zdarzają. Unikanie ich nie ma najmniejszego sensu. Są wpisane w nasze życie. Są kopniakiem od życia. Sygnałem, że schemat, w którym żyjemy właśnie się wyczerpał. Nie warto udawać, że tego nie widzimy, nie warto ze strachu trwać w niewygodnej rzeczywistości. Kryzys może być szansą na coś nowego, lepszego. Cały czas powinniśmy budować, burzyć i budować lepiej. Jeżeli będziemy kurczowo trzymać się tego, co zbudowaliśmy do tej pory nigdy nie ruszymy z miejsca. Kryzys bywa bolesnym szarpnięciem, ale może wprowadzić  nasze życie na nowy tor. Dlatego nie warto uciekać przed rzeczywistością , która może czasami skrzeczy, ale warto ją przeżyć.

Oczywiście optymizm się przydaje, bo pomaga przejść przez wiele trudnych sytuacji, ale warto uważać z jego dawkowaniem.

No to do roboty. Nad szczęściem trzeba popracować! A później  jakoś to będzie.  Czas zapracować sobie solidnie na luksus beztroski.

Redakcja „Kuriera Wareckiego”

Udostępnij:
← Znamy laureatów konkursu Echa Dnia "Człowiek Roku 2017" Gminia Warka w latach 2010-2017 - Najważniejsze wydarzenia →

Dodaj komentarz