Jest nowy, czerwcowy „Kurier Warecki”

Jest nowy, czerwcowy „Kurier Warecki”

Jest już nowy, czerwcowy numer Kuriera Wareckiego… Zachęcamy do czytania na stronie www.kurierwarecki.pl lub do sięgnięcia po warecki miesięcznik w kilkudziesięciu miejscach dystrybucyjnych (m.in. Dworek na Długiej, Urząd, ZUK…).

Dzień Dobry

Przed nami wakacje! Wszystkie dzieci krzyczą huuuurrraaa! na samą myśl o niczym nieskrępowanej, beztroskiej zabawie… przed komputerem. Jest się czym martwić, gdy okazuje się, że najważniejszym kryterium wyboru miejsca wakacyjnego odpoczynku jest dostępność Wi-Fi, a wizja pomieszczenia bez gniazdka zaczyna przerażać.

Trochę przygnębiająca perspektywa pokolenia, które wchodząc w dorosłość nie będzie miało pojęcia, skąd bierze się ich jedzenie, a teoretyczna znajomość fauny i flory stanie się czymś z pogranicza abstrakcji.

Wakacje to przecież niepowtarzalna okazja do obcowania z przyrodą, szansa na spontaniczne eskapady poza betonowe blokowiska w kierunku dzikiej natury. Wspinając się na drzewa, wąchając kwiaty, tropiąc leśne zwierzęta, słuchając szumu drzew i przeczekując deszcz pod drzewem dajemy dzieciom szansę  na prawdziwy, głęboki kontakt z przyrodą.

Niestety podarowanie dzieciom odrobiny wolności nie jest wcale łatwe dla nas, rodziców. Nieustannie  bombardowani jesteśmy informacjami o wszystkich śmiertelnych niebezpieczeństwach czyhających na nasze pociechy natychmiast po przekroczeniu domowego azylu. To niebywałe, jak udało się nam przeżyć w czasach, kiedy do „bazy” ściągało się jedynie na obiad i kolację? Kleszcze i inne śmiercionośne insekty, trujące rośliny, możliwość zranienia się i niemal stuprocentowa pewność natychmiastowego krwotoku,  zrównuje wyjście do najbliższego lasu z „wyjazdem na safari”.

Oczywiście możemy się bronić twierdząc, że przecież wychodzimy z naszymi dziećmi codziennie na plac zabaw, że bawią się w przedszkolnych ogródkach. Mają treningi piłki nożnej na boisku na świeżym powietrzu. Dużo jeżdżą z kolegami i koleżankami na rowerze po osiedlu. Każdego dnia przebywają na dworze. To wszystko jest oczywiście ważne i potrzebne, ale na ogrodzonym i wyłożonym gumą placu zabaw dzieci nie zachwycą się krajobrazem ani nie odkryją na własną rękę różnych praw natury. Bo nie poznał życia kto nie pościerał kolan na betonie, kto nie spadł z roweru i nie poparzył się pokrzywami.

Na cześć starych, dobrych czasów, kiedy to dzieciaki swobodnie wałęsały się po okolicy, budując domki na drzewach, zakładając tajne bazy w krzakach, łowiąc ryby, łapiąc jaszczurki i zbierając ślimaki, apelujemy o koniec dyktatury bezruchu. Zerwijmy się ze smyczy ładowarki do telefonu. Podejmijmy wyzwanie. Stawmy czoło nieokiełznanej naturze zaczynając od chodzenia na bosaka po trawie. Jeżeli uda nam się pokonać to bezpośrednie starcie z naturą i jakimś cudem obędzie się bez ofiar, możemy przy następnej okazji zdecydować się na większe ryzyko… możemy pójść pieszo nad rzekę. Możemy zorganizować rodzinną kajakową wyprawę podziwiając przysiadające na tataraku ważki, zobaczyć żerujące nad polami dzikie ptactwo czy spotkać gaszące pragnienie nad rzeką sarny. Kto wie, może w przypływie szalonej odwagi zdecydujemy się nawet zjeść zerwane w lesie poziomki lub jagody, i o dziwo, następnego dnia wciąż będziemy wśród żywych. Ale uwaga! Takie niebezpieczne przygody ośmielają, więc nie szarżujmy i z umiarem i odpowiedzialnie dawkujmy sobie małe przyjemności, które uczyły nas życia, wprowadzały w dorosłość i czyniły nasze wakacje prawdziwymi przygodami wszechczasów. Tak, podarujmy dzieciom prawdziwe wakacje, nie z folderu lub cudzych marzeń, którymi musimy wzbudzić zazdrość obserwujących nasz profil na facebooku, ale z naszej młodości z własnej potrzeby, w końcu, komu jeśli nie najmłodszym, zrobić taki prezent.

Witaj dzika przyrodo. Witaj dzika przygodo. Do zobaczenia wśród łąk i traw…

Redakcja Kuriera Wareckiego

Udostępnij:
← Minister Kultury będzie współprowadził Muzeum Pułaskiego w Warce Otwarcie ścieżki pieszo-rowerowej wzdłuż Pilicy →

Dodaj komentarz