Jest już noworoczny numer Kuriera Wareckiego!

Jest już noworoczny numer Kuriera Wareckiego!

Jest już noworoczny, styczniowy numer Kuriera Wareckiego… Zachęcamy do czytania na stronie www.kurierwarecki.pl lub do sięgnięcia po warecki miesięcznik w kilkudziesięciu miejscach dystrybucyjnych (m.in. Dworek na Długiej, Urząd, ZUK…).

Czy się przyjaźnimy? Nie wiem. Czy się lubimy. Tak, i to bardzo. Nie mam żadnych wątpliwości, że tak jest. Może nie wskoczymy za sobą w ogień, ale żadna z nas tego nie oczekuje. To zdrowy układ. Zdrowy, uczciwy i nie grozi rozczarowaniem. To wystarczająco duży kapitał, żeby mieć ochotę na wspólną kawę, kilka dobrych żartów, ale i na współpracę.

I tak nieprzerwanie od ośmiu lat. Sporo już za nami, czasami trudno w to uwierzyć, że aż tyle. Szmat ciężkiej pracy. Może nie dokonałyśmy kopernikańskiego odkrycia i nie będziemy królowały w podręcznikach historii, ale zachodzi podejrzenie, że zrobiłyśmy znacznie więcej niż Mikołaj z Torunia.

Drogi Czytelniku, jeżeli oburzyły Cię te słowa i jesteś zdziwiony tak śmiałą tezą, proponuję ćwiczenie. Coś dla ciała i dla ducha, czyli nowym krokiem z nowym rokiem.

Po przeczytaniu Kuriera Wareckiego wstań z fotela, zapukaj do trzech sąsiadów i zaproś do współpracy. Spróbujcie zorganizować festyn, święto przyjaciół albo amatorski teatr. Później podnieście stopień trudności i wskazane wyżej czynności powtarzajcie. Organizujcie cyklicznie wspólne przedsięwzięcia. Nie poprzestawajcie na jednym zrywie, złotym strzale.

Niby proste zadanie, ale pamiętaj, że do tej zabawy nie możecie zaangażować kogoś, kogo znacie od piaskownicy i z kim zjedliście beczkę soli. To zrozumiałe, że wszyscy mamy tendencję do otaczania się ludźmi podobnymi do nas samych. To łatwe i wygodne. Nie wymaga wysiłku i nie stwarza ryzyka nieprzewidywalności.

A jak było z nami? Chyba jedyne, co nas łączyło, to rymowanka, że w Bończy świat się kończy. Każda inna, każda ciekawa, ale każda bardzo osobna. Inne charaktery, inne priorytety, inne doświadczenia i umiejętności. O temperamentach nawet nie wspomnę. Musiałyśmy nauczyć się siebie budując jednocześnie wzajemne zaufanie.

Kilka dni temu zorganizowałyśmy spotkanie noworoczne, które było podsumowaniem poprzedniego roku i okazją do nakreślenia  planów na kolejny. Było nam przyjemnie, bo przecież nie musimy się kochać, wystarczy, że po ludzku się lubimy i szanujemy. Jeżeli myślisz Czytelniku, że nigdy się nie sprzeczamy, albo że jesteśmy bezgranicznie jednomyślne, to jesteś w błędzie. Bywa różnie. Sprzeczamy się, spieramy, przedstawiamy swoje racje. Dajemy sobie przestrzeń do swobodnej wymiany myśli, wszystko można przecież przedyskutować, jeszcze raz przemyśleć. Wiemy z doświadczenia, że nikt nie jest nieomylny, że na problem warto spojrzeć z kilku stron, że nikt nie ma monopolu na jedynie słuszne koncepcje i że w różnorodności drzemie prawdziwa moc.

Wracając do noworocznego spotkania. Głowy kipią pomysłami. Wkrada się, jakże przyjemna euforia, którą, jak zwykle niechętnie, ale rozsądnie, poskromimy planując budżet. Przyjazna atmosfera daje pozytywną energię. Na koniec pstrykamy sobie fotkę. Zdjęcie wędruje na fb z dopiskiem „łączy nasz przeszłość”. Kilka minut później pojawia się dopisek „…i przyszłość”.

Przez chwilę myślę, że Kopernik chyba naprawdę była kobietą.

Łączy nas przeszłość i przyszłość. Nas wszystkich. Warto o tym pamiętać, nie tylko w chwilach dla nas trudnych, kiedy jesteśmy wystawieni na próbę traumatycznych wydarzeń. Łączy nas niełatwa historia, ale nie możemy pozwolić by przeszłość zaszkodziła naszej przyszłości. Historia jest nicią, która łączy nas wszystkich, ale powinniśmy próbować słuchać siebie nawzajem i próbować zrozumieć.

Dajmy sobie szansę, uczmy się siebie nawzajem – każdy inny, a każdy ważny.  Uczmy się demokracji pukając do trzech sąsiadów.

Małgorzata Dąbrowska (Redakcja Kuriera Wareckiego)

Udostępnij:
← Eliminacje do 64. Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego Dzień babci i dziadka w „Bajkowym statku” →

Dodaj komentarz