Mimo, iż mamy do czynienia z coraz łagodniejszymi zimami w ostatnim okresie, to kiedy przychodzą chłodniejsze dni widzimy jak na ludziach rosną dodatkowe warstwy ubrań, bardzo często bez większego uzasadnienia. Działamy schematycznie – kończy się lato – mamy przyzwolenie na wyciąganie z szaf kurtek, płaszczy, czapek, rękawiczek i szalików, co w rezultacie w okresie jesieni i zimy, prowadzi do zatracania odporności poprzez nadmierne i nieadekwatne do temperatur ubieranie się. Mózg współczesnego człowieka zatracił instynkt przetrwania i boi się chłodnej aury i temperatur poniżej 10°C. A im zimniej tym sygnał do szukania ciepłych norek jest coraz silniejszy, i efekt w szczycie zimy gotowy – nadmiarowe zachorowania na grypę i jej pochodne.
Ciepło jest przyjemniejsze i łatwiejsze w odbiorze, to oczywiste. Natomiast aby chociaż trochę opanować chłód trzeba być cierpliwym, i ćwiczyć systematycznie, a zacząć najlepiej wraz z nadejściem jesieni. Wraz ze spadkiem temperatur zapanować nad przegrzewaniem się w nadmiernej liczbie warstw, wchodzić do akwenów lub pływać, a adaptacja do chłodu a potem zimna wzrośnie znacząco. Kluczem jest SYSTEMATYCZNOŚĆ.
Znakomitą okazją do podniesienia odporności są spotkania z Wareckimi Morsami w Pilicy, gdzie jest świetna okazja dla początkujących, aby wraz z grupą wejść do chłodnej rzeki i przekonać się, że tak straszne to nie jest – całe to morsowanie. Mamy tutaj przykłady wielu osób, które zarzekając się wcześniej, że nigdy – potem są stałymi bywalcami na spotkaniach zapaleńców. Dla przykładu podam przykład konsekwencji jaką ma w sobie Teresa Bogumił, która zaczynała nieśmiało, później była królową morsów, by w tym sezonie starannie przygotować się do sztafetowego pobicia rekordu Guinnessa w morsowaniu 24 godzinnym w Międzyzdrojach (28/29.12.2024), gdzie w balii z lodem o temperaturze bliskiej 0°C, każdy z ponad 200 uczestników miał za zadanie przesiedzieć zanurzony po szyję przez 6 minut. Rekord padał – zatem gratulujemy serdecznie naszej dzielnej koleżance.
Inny przykład ze sportowej rywalizacji to udział w zimowym triathlonie, który ze względu na zamarznięty zbiornik został zamieniony na duathlon (2 km bieganie – 20 km rower – 5 km bieganie) w temperaturze poniżej i bliskiej 0°C po miejscami głębokim śniegu. Zawody odbyły się 19 stycznia w Trzebini, a piszący te słowa jako jedyny pokonał trasę wyścigu bez koszulki i rękawiczek w czasie około 2 godzin. A jeżeli widzieliście ostatnio gościa na rowerze, który przy minusowych temperaturach jeździ po mieście w spodenkach, koszulce i klapkach – to ten sam typ. I dodam, że nie ma nawet kataru. Proszę jednak nie naśladować bez przygotowania…
W następnym wydaniu wspomnę o zimowych pływakach, dla których nadchodzi finałowa pora startów, a najbliższy w temperaturze poniżej 1°C odbędzie się w Ełku.
Zdrówka i motywacji do działania życzy Mors Kronikarz






