Strona głównaDla mieszkańcaWiosenny ,,Dobry Wieczór” – spotkanie pełne poezji i muzyki

Wiosenny ,,Dobry Wieczór” – spotkanie pełne poezji i muzyki

W piątek, 24 kwietnia, odbyło się kolejne wyjątkowe spotkanie z cyklu „Dobry Wieczór” – tym razem w wiosennej odsłonie, pod hasłem „Dobry Wieczór – wiosenne spotkanie z poezją”.

Wnętrza Dworku na Długiej wypełniła atmosfera lekkości, odrodzenia i twórczej energii, idealnie wpisująca się w klimat tej pory roku. Uczestnicy mieli okazję zaprezentować swoje najnowsze utwory, w których nie zabrakło refleksji nad naturą, przemijaniem, nadzieją i budzącymi się do życia emocjami.

Spotkanie stało się przestrzenią do dzielenia się słowem, inspiracją i wrażliwością — zarówno dla tych, którzy tworzą, jak i dla tych, którzy po prostu kochają poezję. Wspólne czytanie i słuchanie wierszy stworzyło wyjątkową więź między uczestnikami i pozwoliło na chwilę zatrzymać się w codziennym biegu.

Wyjątkowym momentem wieczoru a zarazem wisienką na torcie  był występ wokalny Weroniki Gos  której interpretacje muzyczne wprowadziły uczestników w jeszcze głębszy, nastrojowy klimat spotkania i spotkały się z ciepłym przyjęciem publiczności. Weronika zaśpiewała takie utwory jak m.in : „Tyle słońca w całym mieście” Anna Jantar czy „I kissed a girl” Katy Perry.

„Dobry Wieczór” po raz kolejny udowodnił, że poezja potrafi łączyć ludzi i tworzyć przestrzeń pełną piękna, refleksji i inspiracji.

Utwory, które zostały zaprezentowanego podczas „Dobrego Wieczoru”:

WERONIKA GOS 

„Wiosna”

Czekam na ciebie już bardzo długo

Siedzę na plaży a wiatr gwiżdże w ucho

 

Rysuję na piasku obrazek

Jest to dla mnie jak lek

Wiatr otula moją dłoń

Nagle coś kapnęło mi na skroń

 

Wszyscy z plaży uciekają

I zaczyna padać sporo

Wstaję i zaczynam tańczyć

Jak można się na deszcz skarżyć?

 

W końcu nadeszła wiosna

Więc ludzie spodziewają się słońca

Kładę się na piasku i patrzę w niebo

To piękne uczucie i uśmiecham się nieco

 

Spokój ogarnia moje ciało

Wiem, że moje serce tego potrzebowało

Zamykam oczy słuchając wiosennych dźwięków

Zostawiając za sobą plecak smutku i lęków

 

„Ayia Napa”

Na plaży wiatr mi plącze włosy

Zachody piękne każdej nocy

Tu życie zwalnia, gubi stresy

Zamieniam myśli w letnie pieśni

 

W wodzie błyszczą się wspomnienia

Jak drinki pełne uniesienia

Ayia Napa życiem tętni

I ja, która już za nią tęskni

 

Bezik wskoczył mi do łóżka

Mruczał jakby mnie znał z podwórka

Łasił się i oczy mrużył

Jakby mówił: „Tu gdzie jesteś już nic nie burzy”

 

Kroki w nocy po kamieniach

Morze grało w moich scenach

Tam na skale wiatr zawiewa

Chciałabym dotknąć tych gwiazd i nieba

 

Piłam kolory, smakowałam życia

Jakby Cypr miał w sobie zaklęcia ukrycia

Oddech nabrał barw jak tęcza

A ja znów byłam dziewczyną bez spięcia

 

Nie pytaj co dalej, nie liczę dni

W Ayia Napa wszystko po prostu brzmi

Bo czasem wystarczy kot i szum fal

By wiedzieć, że świat wciąż jest dobry i trwa

 

ZOFIA SIERADZAN 

A w moim oknie…

A w moim oknie…

Wiosna i szum koparki

– chodnik rośnie przy ulicy –

śpiew ptaków

wschód i zachód słońca…

Zmienność pór roku

wyznacza mijanie czasu

upływ życia

i wciąż nowe lata

– starsze lata.

Jedni odchodzą wcześniej

inni później…

Gdyby tak znać swoją datę…

 

Dzień Dobry 

Piękne DZIEŃ DOBRY

– mówi poranek –

W moim drugim oknie

majestatyczny bociek,

swym urokiem

gasi troski szarych dni.

Daje nadzieję i radość

na nowe piękne chwile.

 

Życie pędzi

Życie pędzi jak szalone,

Trudno mu dotrzymać kroku

Gdzieś zniknęłam, się zgubiłam.

Zerkam w przód, zerkam w tył…

Wspomnienie wpada w oko

Piękne chwile iskrzą, błyszczą

Święto Jabłka – Warka

I zabawa fest, a fest.

 

Dziwny jest los…

Zdarzenia się plotą,

Owijają o siebie,

A ja gubię się wśród nich.

Można pijanym być,

Kochać życie nad życie,

Pić miłość z każdego kwiatu

I szczęście z losu wić.

Lecz cóż

Kiedy już

Kwiat piękny masz w dłoni

Zapach miesza zmysły

A on nagle rwie się

I z wiatrem

W inny świat pnie się?

Stoisz zdziwiona…

Jak to, dlaczego, po co ?!

Znów dziura przed tobą,

I nowe poszukiwania

Kwiatu nadziei.

Dziwny jest los.

Zmienia znane w nieznane.

Ściskasz zdziwiona los,

Chcesz zmiany

Lecz jak ?

Lecz po co?

Szumią myśli,

Pędzą w nieznane…

Można pijanym być,

Kochać życie nad życie,

Lecz cóż,

Kiedy już,

Świat nie gra dla ciebie.

Zdarzenia się plotą,

Owijają o siebie,

A ja gubię się wśród nich

I nie wiem jak iść,

I nie wiem gdzie iść.

 

EWA SZEWCZYK

Marysia wnusia 

Trzpiotka – maskotka

jeszcze pączek róży

pędziwiatr szalony

dajcie jej skrzydła

biega, skacze

jak konik polny

z krzaczka na krzaczek.

Takty usłyszy muzyki

już ją rozpiera

pokłady energii…

Głos słowika

wysokiej skali,

czy nudzić się przy niej ?

czasu zbyt mało

odpoczynek rzecz obca.

Śmiechem kwituje

powagi słowa.

Uff – dzień się już kończy

sen nadchodzi.

To cała Marysia

duch młodości

dzieciństwa wiek

szczęście, że jest

 

 A gdyby tak

Nie napiszę słów, gdy zapomniałam

znaczenia

Nie wyśpiewam pieśni, a struny zdarł

czas

Gdy zasypiam spokojna

wracają wspomnienia wczorajszego

dnia.

 

Gdyby datę przywrócić i zetrzeć

wymazać

Szare posępne zabłocone drogi

odmłodzić

Innowacją ulepić błogie

figur kontury

urojonych brył

 

Utkane nici sieci ze srebrnym

akcentem

Dawno zaszroniły zmysłów złogi

zmęczone

A gdyby rozplątać smugi

zawikłane

a może nic, gdyby?

 

 Tak dawno 

Czy było to wczoraj

może- dawno

lecz pamięć trochę zawodzi

Nie szkodzi, niech licho bierze

i idzie precz

Zwyczajna rzecz starości

 

Nie patrzę w luster

odbicie – życie

samo wyznacza różny szlak

i drogę na przełaj po kocich łbach

zranionych śladów

Daremny mój żal

 

A licho niech bierze

te – tęsknoty

nie dadzą dukata na szczęście

Biorę w garść okruchy drobne

układam w całość

Przyszłości plan

 

JADWIGA SUPŁACZ – CHROMIŃSKA

Piszę i piszę..

To nie jest koniec, lecz raczej kropka

po zdaniach,

które pisałam przez lata, dzień po dniu.

Odpoczynek w ciszy, w łagodnym szeptaniu,

powrót do miejsca, gdzie nie ma już snu.

 

Więc nie boję się mroku co niesie ukojenie,

to tylko zmiana, jak pór roku bieg.

Zostaje pamięć i milczenie,

spokojna jak rzeka, co znalazła swój brzeg.

 

 ANDREA PATRYCJA – MAŃTURZYK  

OSTATNIO

Rozkwitłam ostatnio jak kwiat na wiosnę.

Przebiśniegi co odbił od dna zwątpienia,

Hiacynt  ukradkiem wyłonił się z cienia.

Krokus z mnóstwem małych pokus

Forsycja… Samotna choć liczna.

Mlecz co mu się różne rzeczy wytyka.

Że chwast, że niepotrzebny wśród róż.

No cóż…

Że lekkość w nim jedynie ułamek,

A reszta niedogodność charakteru

I nagle żółty jest cały ze złości

Bo czerwień zostawił tulipanom.

 

Rozkwitłam ostatnio jak kwiat na wiosnę.

Myślę, że z poezji… nie wyrosnę

i nigdy też do niej nie dorosnę.

 

MAMA, KTÓRA

Chciałabym być mamą, która

Przytuli gdy przyjdą koszmary.

Taką mamą, która pogłaszcze

Potwory z twojej szafy.

Chciałabym być mamą taką,

Która wiruje w sukienkach,

I taką która po bułki

Wyjdzie w przetartych dresach.

Chciałabym być mamą taką,

Co woli spać do południa.

I taką, która o piątej nad ranem

Z papieru rzeczy wycudnia.

Chciałabym być taką mamą,

Która do snu ci czyta

A gdy się potkniesz,

ja też się potknę

No i będziemy kwita.

Chciałabym być taką mamą,

Która się z tobą położy

Na ziemi, gdy wstać ci nie w smak,

Gdy smutek będzie cię tworzył.

I taką mamą, która

Podziwiać będzie biedronki

I będzie wspomnień w albumie

Pleść z twoim tatą koronki.

Chciałabym być taką mamą,

Która całuje w paluszek,

A gdy będziemy na łące

Pokaże jak zerwać kwiatuszek.

Chciałabym być taką mamą,

Z którą zatańczysz w deszczu

I która dłoni nie puści,

Gdy iść będziemy po ciemku.

Mamą która pozwoli

nakruszyć na kanapie

I taką która na szyję

Ręce zarzuci tacie.

Taką, która gdy spytasz,

Powie: powstałeś z miłości

I taką która pozwoli śmiać się

Lecz także czasem pozłościć.

 

Poszukam z tobą

Drugiego końca tęczy,

Przybiję ci piątkę

Za dwóję na sprawdzianie,

Czasem zamiast obiadu,

Zamówimy pizzę…

Tylko przydarz się tacie i mamie.

 

JANUSZ GWARA

 

Rotacja 

Za nami jesień, zima przemija

budzi się marzec, kwiecień rozkwitnie

i ptasim śpiewem – przywita maj.

 

Nowa nadzieja, zagości w sercu,

i pełną piersią znów oddychamy.

Ktoś, komuś szepnie: rękę mi daj.

 

I tak niezmiennie, od tysiąc leci.

Człowiek dorasta – żyje – umiera,

na jego miejsce, rodzą się dzieci,

i wciąż przed nami – świat się otwiera

 

Zmiany

Częściej na twarzy – mamy uśmiech.

Energia, wzrok nam rozpromienia

Głowa do góry się unosi.

Na słońce wychodzimy z cienia.

Z nadzieją w sercu, siłą w mięśniach

Przyszłość się marzy nam radosna.

Serce pęcznieje od miłości.

To znaczy – że nadchodzi wiosna.

 

Przedwiośnie 

 

Odchodzą dni zimne

ze śniegiem i mrozem.

Niedługo schowamy

kurtki i pierzyny.

Ubiór coraz lżejszy,

mniej pracy przy piecu.

I nie trzeba będzie

dokarmiać zwierzyny.

 

Wiosna już się zbliża,

słońce mocniej świeci.

Budzą się do życia,

rośliny i drzewa,

spragnione miłości serce

mocniej bije,

i słucha, jak pięknie

polny ptaszek śpiewa.

 PAWEŁ LIPIŃSKI 

Z wojska do domu    1982rok

Czekam na wyjście stąd

Jak zmiłowania bożego,

Jak żeglarz na jakiś ląd,

Gdy zbłądziła łódź jego.

Skreślam dzionek za dniem,

Licząc godziny, minuty.

Czas wypełniam marzeniem,

Że zdjąłem te ciężkie buty.

Że wśród rodzinnych łąk

I pól bujam beztrosko.

Jakże daleko stąd

Jesteś ma rodzinna wiosko.

Może tam już wszystko czas

Przemienił jak zboże w chleb?

Może tam, gdzie rósł las

Dziś tylko suchy step?

Nie! Ja wrócę, tak będzie

Jak dawniej. Zepsute naprawię

I może powrócą łabędzie,

Co kiedyś pływały po stawie.

Zakwitną, jak zawsze jabłonie

U nas za stodołą w sadzie.

Wyjdę wolny na błonie,

A chleb biały będzie na ladzie.

I tylko czekajcie cierpliwie,

Bo będę niedługo już w domu.

Czas wtedy popłynie szczęśliwie

Tak żyć nie życzę nikomu.

Odpuszczenie

 Tak wszyscy lubimy uciechy,

Choć z tego przeważnie są grzechy.

Lecz po to, to jest spowiedź, Sąd Boży,

By wszystkie grzechy umorzyć.

Bo to jest słabość człowieka,

Przed którą w modlitwę ucieka.

On to narozrabia, nabroi

A potem pada do stóp Twoich.

Więc wybacz mu to Dobry Boże.

On stara się, robi co może.

To przecież jest dziecię Twoje.

Nie żałuj mu miłości swojej.

Jezu, Ty cierpiałeś

Jezu, Ty cierpiałeś na krzyżu.

Ty zmieniłeś w wino swą krew.

Chcę być Twego serca wciąż bliżej

I poznawać nauk Twych treść.

Jak Ty, pragnę kochać bliźniego.

Twą dobrocią natchniony żyć.

By odstąpić szczęścia wiecznego

Z Panem Bogiem po wszystkie dni.

Matka Twa, cierpiąca Maryją.

Łez potokiem żegnała Cię.

Dziś miłości Jej święta siła

Zawsze chroni, raduje mnie.

Więc z wdzięcznością klękam przed Tobą.

Zwyciężyłeś grzechy i śmierć.

Swą cierpiącą, świętą osobą

Pozwoliłeś nadzieję mieć.

 

Święty Krzyż

Ten Krzyż jest naszym znakiem,

Symbolem wiary jest.

Na krzyżu Jezus skonał,

Odkupił ludzki grzech.

O Krzyżu zakrwawiony

Tak bardzo ufam Ci.

Tam Chrystus umęczony

Dał życie wieczne mi.

Na świętym drzewie krzyża

Pokonał Jezus śmierć.

Koronę miał z cierpienia,

By wieczne życie nieść.

O Krzyżu zakrwawiony

Tak bardzo ufam Ci.

Tam Chrystus umęczony

Dał życie wieczne mi.

Kto przyjął chrzest od Pana

Nadzieję w krzyżu ma.

Opieką nas otoczy

I szczęście wieczne da.

O Krzyżu zakrwawiony

Tak bardzo ufam Ci.

Tam Chrystus umęczony

Dał życie wieczne mi.

Królestwo Chrystusowe

Trwać będzie wieczny czas.

Pochylmy przed Nim głowę.

Nich błogosławi nas.

O Krzyżu zakrwawiony

Tak bardzo ufam Ci.

Tam Chrystus umęczony

Dał życie wieczne mi.

 

Modlitwa strażaka

Boże błogosław straży.

Miej w swej opiece druhów.

Panie, Ty bądź łaskawy,

Ja Twej opiece ufam.

Gdy bliźnie nasz jest w potrzebie,

W nieszczęściu, dniem i nocą,

Woła ratunku do Ciebie.

Straż mu pędzi z pomocą.

Ktoś prosi: „Maryjo ocal,

Dopomóż Panie Boże.

Tragedię ode mnie oddal.”

Wtedy straż mu pomoże.

Daj siłę nam i zdrowie

A wszystkim szczęście, spokój.

My także służymy Tobie,

Pokorni Twego wyroku.

Boże błogosław straży.

Miej w swej opiece druhów.

Panie, Ty bądź łaskawy,

Ja Twej opiece ufam.

 

Majowa Jutrzenko

Choć przyszłaś zbyt późno Jutrzenko Majowa,

By uzdrowić kraj, ojczyznę ratować

W jej położeniu, wśród wrogów śmiertelnych,

By dumny kraj był bytem samodzielnym.

Klas i warstw Rzeczpospolita Obojga Narodów

Znalazła wspólny cel i język, by iść do przodu

W nowoczesny ustrój. W Europie pierwsza.

Noszona w sercach, opiewana w wierszach.

Była dumą Polaków, przejawem mądrości,

Troski o Rzeczpospolitą, ojczyzny miłości.

Zapisana w księgach świętość szanowana.

Przez naród przyjęta, władze przestrzegana.

Dla ciebie dziś ukłon, o tobie pamiętamy.

Konstytucję szanować, spełniać przyrzekamy.

A Rzeczpospolitą, Polskę naszą drogą

Bronić. Koniec zdrajcom, obłudnikom, wrogom.

 

Biało-czerwona

 Oto dwa kolory: biały i czerwony.

Choć ładny jest też niebieski i zielony.

Czemu takie miłe, czemu takie ważne?

Powinny być w sercu każdego i każdej.

Zrodzonych z tej ziemi ojczystej, kochanej.

„Gdzie bursztynowy świerzop…”, kur pieje nad ranem.

To barwy święte. Tak, to jest Polska flaga.

Praca, pamięć, wiara, walka i odwaga.

To symbol – orzeł biały na czerwonym tle.

To dla Polaka najważniejsze barwy dwie.

Czystość, lojalność, pokora i szlachetność.

Miłość, żarliwość, poświęcenie i dzielność.

Wtedy mają wartość i opoką stoją

Gdy są w umyśle, głęboko w sercu Twoim.

Otaczaj ją szacunkiem, jak o matkę dbaj.

Rzeczpospolita – świętość, macierzysty kraj.

Szumiała przodkom na dole i niedole.

Ona łopotała, gdy szli orać pole.

Pod nią i dla niej krwi przelanej morze.

Dzięki niej jest wolność. Błogosław jej Boże.

 

Dzieło z mgły

 Wszystko co ulotne, tak jak mgła i kurz,

Zamknij w formę, ubierz w rymy, dzieło stwórz.

Powiewowi wiatru i echa odgłosom

I promieniom słońca, które tańczą z rosą,

Nadaj rytm i serce, a dziełem się staną,

Jak po ciemnej nocy następuje rano.

Cóż jeszcze ulotne, a w życiu jest ważne?

To porywy serca i wzruszenie każde.

Zachwyt, który mija, gdy chmury się zbiorą

Na niebie, nad ziemią i nad dolą twoją.

Motyla zaloty i ważki skrzydełka.

Z tego może powstać epopeja wielka?

Ubrane w metafory, alegorie, frazy

I z tchnieniem ducha do środków wyrazu,

Mogą być wielkim dziełem, chociaż nie wierzycie.

Rzeczy stałe, ulotne – ot, to samo życie.

 

Kielich trunku

 Niechajże ten kielich trunku czystego,

Pobudzi serca do czynu wielkiego.

Żeby utrzymać duszy równowagę,

Wypijmy drugi na kuraż i odwagę.

W polskiej tradycji, czy chłop, czy szlachciura,

Czy to rycerz wielki, czy zwyczajny ciura.

Topili smutki, dodawali męstwa,

Szli orać pole, albo po zwycięstwa

Po samogonie, miodzie, okowicie,

Które pijali często i obficie.

 

Jak żyć

 Nim życie przeleci przez palce,

Akcentuj każdy dzień walcem.

Pij tango w kieliszku wina.

Niech ciągle coś się zaczyna.

W poezji znajdź wenę i piękno,

Niech ucho ucztuje piosenką.

Gdy brzask i poranna rosa,

Zachwyć się błękitem w niebiosach.

Łap chwile, łap uniesienia,

Nie wstydź się bujać w marzeniach.

Znajdź uśmiech i przegoń złości

I szukaj zatraty w miłości.

 

Łza

 Taka łza i jedna łza

Tyle znaczeń w życiu ma.

Tyle uczuć, aż do dna

I emocji w sobie ma.

To jest żal, wielki żal,

Coś odeszło w siną dal.

Rozsypany marzeń pył.

W co wierzyłem, o czym śnił.

To jest ból, wielki ból,

Nie zagranych wielu ról.

I straconych bliskich ślad.

Z nimi było tyle lat.

Jest też łza, wzruszeń łza,

Tyle uniesienia da.

Serca rytm, umysłu wzlot.

Taki prosty szczęścia kod.

I radości kroplą też.

Jak najwięcej takich łez.

Łza tryumfu i miłości

Jak najczęściej niechaj gości.

 

Miła tęsknota

Czasem, kiedy pomyślę co przeżyłem

I ile lat zostało z tyłu,

Wspominam błogi czas dzieciństwa

I robi mi się… bardzo miło.

I robi mi się bardzo tęskno za luzem

I za tym jak padały deszcze.

Tak bardzo chciałbym do tej bajki

Powrócić choć na chwilę jeszcze.

Pobiegać w berka, w chowanego.

Przeprosić babcię za wygłupy.

Zobaczyć słońce w kłosach żyta

I zielone siana kopy.

Stół pachnący mlekiem zsiadłym.

Szczekanie psa w zagrodzie.

Pierwszy ból i pierwsza miłość niepewna

Jak napis na wodzie.

Tak wiele tego, że lat kilku

Podróży w czasie trzeba.

Więc może, jeśli Pan pozwoli, zobaczę

Młodość swoją z nieba.

Spotkam tam wszystkich co odeszli,

Najbliższych i znajomych.

            I może będą już szczęśliwy,

Spokojny i spełniony.

A, że żyć mam zamiar długo,

W tym pokładam nadzieję,

Zanurzę się we wspomnień toni

I niech się przeszłość dzieje.

Bo widzę tylko taki sposób,

Na szczęście i radości,

By wrócić z żarem i uśmiechem

Do miłej tak przeszłości.

 

Wiosna ma nogi

 Idzie wiosna, jest tuż, tuż.

Jeszcze wczoraj trzaskał mróz.

Wczoraj bieli morze wokół,

A dziś pierwsza iska w oku.

Leci klucz dostojny gęsi,

Ciepły powiew słońca nęci.

Już zabarwi się niedługo.

Wiosna marcem do nas mruga.

Wsieje kwiaty, zbudzi ptaki

I rozbudzi zmysłów smaki.

Ósmy marca. Hej, dziewczyny!

Ubierajcie wszystkie mini.

Bo nieważne, Boże drogi,

Jakie, która ma z was nogi.

Jeśli, któraś powie – nie,

Zaniechania będzie grzech.

 

 

Dar żebra

Wszyscy o tym wiemy i wszyscy to znamy.

Też do faktu tego przekonanie mamy,

Że Bóg wyjął żebro z piersi Adama.

Z niego powstała nasza pierwsza dama.

Wyszła Mu, no… Jest mi nie do śmiechu.

Taka, że była powodem grzechu.

Wciąż jest przyczyną utraty zmysłów.

Godna poezji najpiękniejszych słów.

Dzięki Ci Panie za ten żebra dar.

Za pokusę, słodycz i subtelny czar,

Kobietę, doskonałe dzieło Twoje.

Wtedy spełnione, jeśli we dwoje.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ TUTAJ

 

Dworek na Długiej
Dworek na Długiejhttp://dworek.warka.pl/
Gminna Instytucja Kultury w Warce. Adres: ul. Długa 3, 05-660 Warka. Tel. +48 667 22 70, 793 800 142. Godziny pracy: październik – maj w godz. 8:00–20:00 (pon. – czw.) i 8:00–16:00 (pt.); czerwiec–wrzesień w godz. 8:00–16:00 (pon.–pt.).

NAJPOPULARNIEJSZE