Narodowy Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów pod okupacją niemiecką

Narodowy Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów pod okupacją niemiecką

24 marca – Narodowy Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Święto to obchodzimy od 2017 r. Zostało ustanowione z inicjatywy Prezydenta RP w rocznicę śmierci rodziny Ulmów z Markowej rozstrzelanej przez Niemców za pomoc Żydom. Na terenie Generalnego Gubernatorstwa od 15 października 1941 r. obowiązywało rozporządzenie o ograniczeniu pobytu ludności żydowskiej. Był to akt prawny przewidujący dla Polaków karę śmierci za pomoc Żydom przebywającym poza gettem. Według wprowadzonego prawa, karze podlegał nie tylko sprawca ale też ten, kto mu pomagał. W praktyce oznaczało to, że Niemcy w świetle prawa mogli rozstrzelać całe rodziny, tak jak w przypadku Ulmów. Czasem posuwali się jeszcze dalej i np. pacyfikowali całą wieś. Pomimo tak drakońskich kar, wśród Polaków znalazło się wiele osób, które pomimo obaw o życie własne i swojej rodziny pomagały osobom pochodzenia żydowskiego.

Dziś chcielibyśmy w szczególny sposób przypomnieć czyn Państwa Anieli i Antoniego Kociszewskich
z Niw Ostrołęckich koło Warki, którzy w 1993 r. zostali uhonorowani przez Państwo Izrael tytułem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.

Podczas wojny ukrywali oni dwóch młodych mężczyzn – synów swojego znajomego Berka Schera z Warki, który wraz z resztą rodziny został wywieziony do Kozienic, a później do Treblinki. Lazar (Zenek) i jego brat Abraham (Szyja) pracowali w Mniszewie przy budowie melioracji. Kiedy dowiedzieli się, że mają być wywiezieni, postanowili uciec i zwrócić się do Antoniego Kociszewskiego, ponieważ wiedzieli, że ten obiecał ich ojcu pomoc. Mężczyzna zaoferował uciekinierom kryjówkę mimo, że doskonale zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jakie to ze sobą niesie. Wszędzie wisiały afisze informujące o karach za pomoc Żydom.

Mężczyźni ukryli się w stodole. Spędzali tam całe dnie, a na zewnątrz wychodzili tylko w nocy. Kociszewscy dbali o nich, dostarczali jedzenie i ostrzegali przed zagrożeniami. Kilkakrotnie życie Scherów było w wielkim niebezpieczeństwie. Mimo to udało im się przetrwać w ukryciu od końca 1942 r. do sierpnia 1944 r. Wówczas to przedostali się na drugi brzeg Pilicy, gdzie stacjonowały już wojska rosyjskie. Przeżyli wojnę i nie zapomnieli o swoich dobroczyńcach. Już wiosną 1945 r. ponownie pojawili się u Kociszewskich i wsparli w odbudowie zniszczonego w czasie działań wojennych domu.

Po wojnie Lazar wyemigrował do Francji, jego brat do Argentyny. W spisanych po latach wspomnieniach, Lazar tak mówił o Antonim Kociszewskim: „Bez tego człowieka brat i ja nie przeżylibyśmy wojny. Żeby nas uratować ryzykował on życie własne, jak i całej swojej rodziny”.

Oprócz Anieli i Antoniego Kociszewskich, braciom Scherom pomogli kilkakrotnie również Państwo Urbańscy, Anuszkiewicze, Górkowie, Sobota. O pobycie dwóch młodych Żydów u Kociszewskich wiedział również ksiądz i prawdopodobnie sołtys. Żaden z nich nie zdradził tej tajemnicy.

Udostępnij:
← Najpiękniejsze palmy nagrodzone Już w niedzielę rusza biegowe Grand Prix 700-lecia Warki! →

Dodaj komentarz