3 lata razem! Jest listopadowy Kurier Warecki!

3 lata razem! Jest listopadowy Kurier Warecki!

Jest już nowy, listopadowy numer Kuriera Wareckiego… Zachęcamy do czytania na stronie www.kurierwarecki.pl lub do sięgnięcia po warecki miesięcznik w kilkudziesięciu miejscach dystrybucyjnych (m.in. Dworek na Długiej, Urząd, ZUK…).

Dzień dobry

Drodzy Czytelnicy, jeżeli sądzicie, że będzie o śniegu i o nagłym ataku zimy, to jesteście w błędzie. Temat to niewątpliwie wdzięczny i niemalże samograj, ale odrobinę wyślizgany. Cieszymy się, że przyszła i basta!

A jeżeli sądzicie, że na dzień dobry będzie o niepodległości… to macie rację.

To wyjątkowy rok – jubileuszowy i wyjątkowy numer Kuriera Wareckiego – w dużej części poświęcony tej ważnej rocznicy. To zobowiązuje, więc na dzień dobry zachęcamy, aby już dziś rozpocząć przygotowania do kolejnej. I nie mamy tu na myśli hurtowego szycia flag, drukowania śpiewników i ćwiczenia marszowego kroku.

A było tak. Spotkaliśmy się zupełnie nieformalnie, organizując wspólny wyjazd. My- absolwenci szkoły, która nas połączyła i skrzyżowała nasze drogi. Grupa różnorodna, kolorowa, różne idee, różne obszary działania, ale jeden mianownik, który każe się angażować, brać sprawy w swoje ręce i kształtować rzeczywistość.

Jacek organizuje życie kulturalne i wszystko robi w biegu razem z grupą przełajowych długodystansowców. Irena opiekuje się bezpańskimi psami, Ola szyje śląskie jakle, Maciek jako ratownik wodny ratuje sytuacje, nie tylko w wodzie,  ale i na lądzie, Roberta pociąga wpływ na władzę, a Grażynę praca u podstaw, Hubert jest rowerowym terrorystą, a Iza tłumaczem. Ewa i Dagmara pracują z dziećmi, którym nie jest w życiu łatwo. Prawdziwy tygiel. I wszystko jak Polska długa i szeroka, od Pomorza po Jelenią Górę, od Koszalina po Gorlice.

Każdy przywiózł trochę siebie, a że czas gorący, to i porcję powyborczej goryczy i euforii zwycięzców. Zakładaliśmy, że nie będziemy używać słów na W, jak wybory i na P, jak polityka. To nie było łatwe,  bo każdy z nas wpakował do swojej walizki bagaż trudnych pytań i doświadczeń. Od słowa do słowa zmierzaliśmy coraz śmielej ku tematom drażliwym i odważnym deklaracjom. I jeżeli sądzisz Czytelniku,  że wszyscy jesteśmy zwolennikami jedynie słusznej linii i potrafimy sobie przytakiwać to jesteś w błędzie. Jak stół długi i szeroki zasiadły do obiadu wszystkie ugrupowania polityczne, idee i wartości, poglądy na reprywatyzację, rolę kościoła, aborcję, wolność słowa i niezawisłość sędziowską, nadrzędność prawa unijnego i tęczowe piątki.

I co? I nic. Obyło się bez jatki, nie było pyskówek i kłótni. Nie wzięliśmy się za łby, nikt nikogo nie obrażał, nikt nie uniósł się honorem i nie odszedł od stołu. Był szacunek i rozmowa, dyskusja, ale nie na głośno wykrzykiwane słowa, ale na argumenty. Nie chodziło o to, by moja rajca była „najmojsza”. Bardziej zależało nam na tym, by słuchać i opowiadać, niż na siłę przekonywać i nawracać. Bardziej uczyć się,  niż edukować.

Byliśmy przez chwilę małą Polską, która zasiadła do wspólnego stołu, przy którym jak w soczewce ujawniły się nasze narodowe problemy, troski, kompleksy i ważne pytania. Przecież to my jesteśmy Polską, która powinna ze sobą rozmawiać, dyskutować i wyciągać wnioski.

Wróciliśmy do domów, każdy do swojej rzeczywistości. Każdy do swojej małej ojczyzny, aby zacząć przygotowania do kolejnej rocznicy. Bo przecież od nas zależy, jakie będą obchody tego święta. Pamiętajmy cały czas słowa Tadeusza Mazowieckiego, że możemy się spierać, możemy się kłócić, ale nie możemy sie nienawidzić. Droga do niepodległości to ciężka ustawiczna praca, praca przede wszystkim nad sobą.

Może pomyślałeś, że to utopia, że nie można żyć mrzonkami, że nigdy tak nie będzie, bo ludzie są źli. Ale ludzie to przecież My, nie ma Nas – właściwych i Tych drugiego sortu. Wszyscy tworzymy jedną całość. To my budujemy światy, w których żyjemy i to od nas zależy jakie one będą
i na jakich zasadach będą się spotykały. Czcijmy święta narodowe, pamiętajmy o ważnych dla Polski rocznicach, ale nie zapominajmy o budowaniu wspólnoty.

Warto o tym pomyśleć. Wszyscy pracujemy na wspólny sukces grając do jednej bramki.

Niedawno głosowaliśmy w wyborach samorządowych, wybraliśmy swoich przedstawicieli, którzy podobnie jak my reprezentują różne opcje i światopoglądy.

To także apel do wszystkich, którzy będą stanowili nasze lokalne prawo, aby idea dobra wspólnego towarzyszyła im w codziennej pracy. Bo czym jest polityka w swojej istocie? Niczym innym, niż dbałością o dobro wspólne. O Polskę. Od Pomorza po Jelenią Górę, od Koszalina po Gorlice.

Redakcja Kuriera Wareckiego

Udostępnij:
← W hołdzie Wysockiemu! Teatralne pasje seniorów →

Dodaj komentarz