Kim są współczesne sołtyski gminy Warka? Kim były zanim objęły stanowisko najważniejszych w swoich wsiach, czy stanowisko sołtys ma płeć? Na te i inne pytania odpowiedzą piękne, mądre niezwykle pracowite kobiety sołtyski z naszej gminy: Katarzyna Szewczyk z sołectwa Michałów Parcela, Agnieszka Siedlecka sołectwo Branków i Małgorzata Czerwińska sołectwo Bończa.
Najpierw jednak kilka faktów. Zgodnie z „Wykazem Sołtysów Gminy Warka od 2024 r.” ze strony BIP w naszej gminie mamy 46 sołectw, a 14 jest zarządzane przez kobiety. Sołtys wybierany jest podczas zebrania wiejskiego, wcześniej jednak należy wyłonić kandydata/kandydatkę. Taka osoba powinna: wzbudzać uczciwość i zaufanie, być osobą dyspozycyjną, pracowitą, umiejętnie integrować ludzi, być wrażliwą społecznie, potrafić rozmawiać, łagodzić spory i słuchać. Przede wszystkim działacz powinien być znany ze swoich aktywności społecznych. Wiecie gdzie pierwsze kroki w działaniach stawiają kobiety? W „trójkach klasowych” i radach rodziców. I tu właśnie rozpoczyna się droga społeczna u każdej z naszych przyszłych sołtysek.
Nadmienić jednak muszę, że zarówno Katarzyna Szewczyk (sołectwo Michałów Parcela), Agnieszka Siedlecka (sołectwo Branków) i Małgorzata Czerwińska (sołectwo Bończa) zajmowały się domem, rodziną, dziećmi i pracą w gospodarstwie. Zajęć im nie brakowało, ale pojawiła się potrzeba i wewnętrzna siła do kolejnych aktywności. W „trójce klasowej” i Radzie Rodziców uczyły się wyrażać własne opinie, działać społecznie i rozwijać szkolne projekty. Czy już wtedy wiedziały, że za parę lat będą pisać wnioski, spotykać się z samorządowcami i decydować wspólnie o przyszłości ich wsi? Nie! Ale ten czas nadejdzie.
Katarzyna Szewczyk razem z mężem prowadziła już firmę, działa sprawnie w Radzie Rodziców, ale z czasem doszło kolejne zadanie – Wspólnota Parafialna zaprosiła ją do różnych działań. Zaczyna aktywne działania na rzecz jej rozwoju, pozyskując wspólnie z członkami granty. Odpowiada za przygotowywanie wniosków, wyszukiwanie możliwości dofinansowania, oraz prawidłowe rozliczanie otrzymanych funduszy. Jej działanie wymagało odpowiedzialności, rzetelności oraz dobrej organizacji. Te trzy kompetencje przydadzą się jej w kolejnych wyzwaniach.
W tym samym czasie Agnieszka Siedlecka oraz Małgorzata Czerwińska aktywnie działają na rzecz lokalnej społeczności. Obie kobiety są zaangażowanymi członkiniami Kół Gospodyń Wiejskich, z którymi są związane nie tylko formalnie, ale przede wszystkim z pasji i poczucia odpowiedzialności za wspólne dobro. To osoby „z krwi i kości” – zawsze obecne tam, gdzie są potrzebne. Gdy trzeba przygotować wydarzenie, służą swoim czasem i umiejętnościami, jedna z nich współorganizuje wycieczki, a druga spotkania, robi zakupy, piecze, gotuje w ramach KGW, ale obie dbają o sprawy finansowe, takie jak rozliczanie wpłat i wypłat. Wkładają w swoją działalność ogrom pracy, serca i zaangażowania. Co niezwykle istotne, wszystkie te działania wykonują całkowicie społecznie, bez wynagrodzenia, kierując się chęcią pomocy innym i troską o rozwój lokalnej wspólnoty. Te wszystkie działania wymagają pracy, czasu i zaangażowania. Jest już co robić, ale Małgorzata Czerwińska nie spoczywa na laurach i dodatkowo rozwija i wspiera działalność grupy senioralnej w Bończy. Swoimi działaniami integruje seniorów, aktywizuje ich społecznie oraz dba o tworzenie przestrzeni sprzyjającej spotkaniom, współpracy i wzajemnemu wsparciu. Katarzyna Szewczyk wraz z mieszkankami Michałowa zakładają własne sołeckie KGW.
Podsumowując: Panie wykonują obowiązki domowe, wychowują i dbają o dzieci, pracują w polu/w firmie, działają w KGW i innych inicjatywach. Już wszystkiego jest „po kokardę”. I przychodzi rok 2024. Wybory. Pierwsze rozmowy z rodziną, sąsiadami znajomymi. Mieszkańcy wsi Branków, Michałow Parcela i Bończa już wiedzą, że ich kandydatki na sołtysa to naprawdę pracowite odpowiedzialne osoby, są przekonani, że Panie świetnie sobie poradzą z zarządzaniem wsią bo od lat robią to w innych działalnościach. A one same? Moje rozmówczynie wszystkie zgodnie mówią: „A gdzie tam? Ja na sołtysa?” Dziewczyny mają wsparcie najbliższych, mąż Agnieszki Siedleckiej z Brankowa sam ją namawia do objęcia tej funkcji. Mężowie zarówno Katarzyny i Małgorzaty też są za! Z taki wsparciem można wszystko!
Te niesamowite dziewczyny zostają sołtyskami. Czy robią to dla pieniędzy? Dla tych co nie wiedzą kasy z tego wielkiej nie ma. To oznacza, że poświęcają swój czas, energię i często prywatne środki bez wynagrodzenia, kierując się poczuciem odpowiedzialności za swoją miejscowość. Łączą obowiązki zawodowe, rodzinne i społeczne, nie oczekując niczego w zamian poza satysfakcją z dobrze wykonanej pracy i rozwoju swojej wsi.
Dziś, półtora roku po wyborach, spotykam Panie pełne pasji, wiary i ogromnego zaangażowania. Z ciepłem i serdecznością opowiadają o swoich wiejskich społecznościach oraz o wspólnych działaniach podejmowanych na rzecz lokalnej wspólnoty. Ich słowa i postawa pokazują, jak wiele serca wkładają w to, co robią każdego dnia. Sołtyskom bardzo dobrze współpracuje się z radami sołeckimi i lokalnymi samorządowcami, którzy okazują im realną pomoc i wsparcie w codziennej pracy. Dzięki tej współpracy możliwe jest sprawne realizowanie inicjatyw ważnych dla mieszkańców wsi. Sołtyski podkreślają, że czują się doceniane i usatysfakcjonowane swoją rolą. Zgodnie mówią też o tym, że mieszkańcy wsi są wspaniali – otwarci, życzliwi i chętni do wspólnego działania. Jeśli pojawia się niezadowolenie lub trudności, od razu podejmują rozmowę, aby wspólnie znaleźć rozwiązanie i nie dopuścić do tego, by problem urósł i przerodził się w poważniejszy konflikt. Czy na tym stanowisku lepiej sprawdziłby się mężczyzna? Liderki odpowiadają, że sołtys nie ma płci. Gdy zajdzie potrzeba, zakładają gumowce i osobiście weryfikują postępy prac przy przebudowie drogi. Jeśli jakaś sprawa wymaga siły fizycznej, potrafią poprosić o pomoc – nie tylko mężów, ale także innych mieszkańców wsi, pokazując, że współpraca i wspólne działanie przynoszą najlepsze efekty.
Wysłuchując ich odpowiedzi, pomyślałam sobie, że ich wsie to niczym te krainy „mlekiem i miodem płynące”. Dziś jednak sama wiem, że nawet najmniejsza inicjatywa wymaga ogromu odwagi, siły, poświęcenia, pracy i czasu. Te liderki działają na rzecz lokalnej społeczności od lat, nie oczekując w zamian ani pieniędzy, ani orderów. Są prawdziwymi siłaczkami – i szczerze mówiąc, nie wiem, czy sama potrafiłabym podołać takiej ilości pracy społecznej.
Oprócz zdrowia i energii, które pozwalają im aktywnie działać na rzecz wsi i lokalnej społeczności, życzę im czegoś jeszcze piękniejszego. Chciałabym, aby wieczorem, przy filiżance herbaty, mogły spokojnie się uśmiechnąć do siebie i powiedzieć z dumą: „Tak, udało mi się! Dokonałam tego. Zrealizowałam to, co sobie postawiłam, odniosłam sukces!”
czego Wam życzy Ewa Kamaszewska – koordynatorka Stowarzyszenia Kobiety w Centrum Region Mazowsze Oddział Warka.

