W rocznicę powstania styczniowego

W rocznicę powstania styczniowego

158 lat temu, 22 stycznia 1863 r., Polacy chwycili za broń by po raz kolejny stanąć do walki o niepodległość. Od chwili przeprowadzenia przez Prusy, Austrię i Rosję w 2 poł. XVIII w. rozbiorów Polacy kilkakrotnie zbrojnie upominali się o swoje prawo do życia w wolnej i suwerennej ojczyźnie. Z pośród wszystkich zrywów narodowo-wyzwoleńczych powstanie z 1863 roku zapisało się najmocniej w świadomości  mieszkańców ziemi wareckiej.

Choć wydarzenia z początku lat 60. XIX w. wieszczyły nadchodzącą walkę o niepodległość Polski to powstanie wybuchło w terminie dość niespodziewanym, wcześniej niż wstępnie zakładano. Decyzję o jego wywołaniu przyśpieszyła tzw. carska branka, czyli pobór mężczyzn do służby w armii rosyjskiej. Na listach poborowych znalazło się wielu młodych Polaków, którzy zaangażowani byli w działalność konspiracyjną. Już nazajutrz po wybuchu powstania, w nie tak przecież odległym od Warki Grójcu, doszło do starć z carskimi żołnierzami. Oddział majora Śmiechowskiego odbił z rąk carskich kilkunastu rekrutów. 25 stycznia w Grójcu ponownie doszło do starć powstańców z Rosjanami. Echa tych wydarzeń z pewnością szybko musiały dotrzeć do wareckiego miasteczka. Zatem: zaczęło się! W szeregi powstańców wstępowali przedstawiciele różnych grup społecznych: szlachta, mieszczanie, chłopi. Błogosławieństwa wyruszającym w bój udzielali księża i zakonnicy. Nadzieja na odzyskanie utraconej niepodległości ponownie odżywała w sercach Polaków. Nadeszła wiosna, a wraz z nią wzrosła intensywność działań zbrojnych na ziemi wareckiej. 26 kwietnia w samym mieście Warce doszło do starć, w których żołnierze carscy ponieśli znaczne straty.

Szczególnie obfitujący w dramatyczne wydarzenia był maj. Na początku miesiąca w Magnuszewie oddział powstańczy dowodzony przez płk. Władysława Kononowicza rozpędził siły carskie zdobywając na nich broń.  Nie było to jedyne starcie, w którym powstańczy dowódca dał się we znaki armii carskiej. Co ciekawe, tej samej armii, w której szeregach zdobywał doświadczenie wojskowe m.in. na Kaukazie. Wiosną 1863 r. na podmokłych terenach w widłach Wisły i Pilicy stworzył obóz powstańczy. Oddział Kononowicza stanowił zagrożenie dla wojsk rosyjskich. Zaborca dążąc do jego likwidacji, rzucił przeciwko Polakom siły liczące 1000 żołnierzy. 14 maja doszło do starcia w lesie pod Rozniszewem, podczas którego powstańcy zaskoczyli Rosjan zadając im znaczne straty. Moskali zmuszono do odwrotu, wówczas w Rozniszewie miały miejsce zażarte utarczki zbrojne. Wielu rannych musiało w tamtym czasie zostać przyjętych do prowizorycznego szpitala działającego w klasztorze wareckich franciszkanów. Wkrótce pewnie trafili kolejni. Pięć dni po bitwie w okolicach Rozniszewa Kononowicz ze swoimi ludźmi stoczył potyczkę z Rosjanami w lesie pod Chojnowem. Podjęto wtedy bezskuteczną próbę odbicia powstańców z oddziału Władysława Grabowskiego, którzy dostali się do rosyjskiej niewoli w bitwie stoczonej 18 maja pod Nową Wsią.

Zbyt mocno oddział Kononowicza dał się we znaki zaborcy rosyjskiemu by ten mógł go lekceważyć. Zagrożenie dla powstańczej partii walczącej w rejonie Warki wzrastało. 1 czerwca pod  Grabowską Wolą, w obliczu zaciskającego się pierścienia wojsk carskich, oddział został przez dowódcę rozpuszczony z wyznaczonym jednocześnie nowym miejscem koncentracji. Kononowiczowi jednak nie było dane ponownie stanąć na czele swoich ludzi. Następnego dnia, wraz z kilkoma swoimi towarzyszami broni został przez Rosjan pojmany i przewieziony do Warki. Tam, po krótkim procesie, w święto Bożego Ciała, na wareckich błoniach razem ze swoimi adiutantami Feliksem Łabędzkim i Edmundem Nałęcz – Sadowskim został rozstrzelany.

Rozpacz mieszkańców, świadków tamtej tragicznej chwili, została uwieczniona na łamach wspomnień Władysława Matlakowskiego. Dziś, w miejscu egzekucji znajduje się kopiec powstańców styczniowych, usypany w 1927 r. przez straż pożarną. Znaczne zasługi dla upamiętnienia w nadpilickim mieście powstańczego dowódcy oraz jego ludzi wniósł warecczanin Józef Manczarski, zmarły w 1926 r. były członek oddziału Kononowicza, więzień warszawskiej Cytadeli, który przesłuchiwany przez Rosjan – pomimo tortur – nie wydał nikogo. Do końca swoich dni był otaczany przez mieszkańców wielkim szacunkiem, o czym można się przekonać spoglądając na jego nagrobek znajdujący się na wareckim cmentarzu.

Józef Manczarski miał to szczęście, że doczekał Polski wolnej, niepodległej. Takiej Polski, o którą walczyli Kononowicz ze swoimi powstańcami, o którą walczyło wielu innych. Tych, którzy dziś spoczywają często w bezimiennych mogiłach. Należy im się nasz szacunek. Ślady ich walki znajdziemy bez trudu w okolicach Warki. Wystarczy przecież odwiedzić Kępę-Anielin ze znacznych rozmiarów pomnikiem, cmentarze w Rozniszewie i Warce, kapliczki w Nowej Wsi i krzyż z tabliczką pamiątkową w Grabowskiej Woli. Nie bez powodu możemy w Warce spacerować ulicami: płk. Władysława Kononowicza, Józefa Manczarskiego, Powstańców 1863 r. Nie bez powodu również warecki samorząd, instytucje i lokalne organizacje pamiętają rok w rok o obchodach rocznicowych, poświęconych powstaniu. Imię Bohaterów Powstania Styczniowego 1863 r. nadano Szkole Podstawowej w Nowej Wsi, a wareckie Muzeum poświęciło powstaniu styczniowemu na ziemi wareckiej część swojej ekspozycji „Warka – miasto dotknięte historią”. Warto pamiętać.

Karol Kucharski – Muzeum im. K. Pułaskiego w Warce

 

 

 

 

Udostępnij:
← Rozpoczął się proces powszechnych szczepień przeciw COVID-19 Przerwana Warecka Liga Halowa →

Dodaj komentarz