Połączyły je cudowne wspomnienia i miłość do Michałowa

Połączyły je cudowne wspomnienia i miłość do Michałowa

30 października 2019 roku nie wyróżniał się niczym szczególnym. Słupek rtęci nie przekraczał cyfry 5. Mgła spowiła okolice Warki, wskazania barometrów też nie rozpieszczały. Słowem dzień, w którym psa nie wypędzisz z domu. Ale dla pięciu kobiet był to dzień wyjątkowy.

Los jest przewrotny – mówi Anna Ambroży, nauczycielka PSP nr 1 w Warce – Właśnie w Michałowie stawiałam swoje pierwsze kroki w zawodzie. Byłam urzeczona atmosferą pracy i życzliwością środowiska. A teraz, po przeszło 30 latach znów zostałam tu zatrudniona celem uzupełnienia etatu. Wróciły wspomnienia. Stąd też pomysł, żeby się spotkać.

Ja też pracę w Michałowie wspominam z sentymentem – dodaje Joanna Iwańczyk – nauczycielka PSP w Promnie. Mimo, że warunki pracy były ciężkie, a klasy ogrzewane wciąż wybuchającymi piecami kaflowymi, atmosfera była wspaniała. Państwo Hanna i Tadeusz Koczapscy otoczyli nas troskliwą opieką. Pani Hania była dla nas bardziej matką, niż dyrektorką.

Muszę to potwierdzić. Pamiętam wrzesień 1984 roku – wspomina Urszula Grudzień- nauczycielka PSP w Konarach. Bezradnie siadłam nad dziennikiem lekcyjnym, ponieważ polecono mi go założyć. Mój lęk nie uszedł uwadze pana Tadeusza, który siedząc naprzeciwko, odezwał się dyskretnie: Chodź dziecko, ja ci pomogę. Mając w pamięci takie podejście do młodego nauczyciela, staram się zawsze służyć pomocą i skracać dystans wobec młodszych kolegów i koleżanek.

Mnie życie napisało inny scenariusz– mówi Marzena Bąk. – Niestety, musiałam zrezygnować z pracy w szkole. Ale ogromnie się cieszę, że córka spełnia się w tym zawodzie. To, że tu jestem, świadczy, iż ogromnie sobie cenię czas spędzony w szkole w Michałowie pod czujnym okiem państwa Koczapskich. Cieszę się, że pani Hania przyjęła nasze zaproszenie.

Dziś pani Hania mieszka samotnie przy szkole w Michałowie, ale nie czuje się osamotniona. Korzysta z zaproszeń obecnego grona pedagogicznego i chętnie uczestniczy w szkolnych świętach.

To radosne, a jednocześnie takie spontaniczne i bez specjalnej okazji spotkanie utwierdziło nas w przekonaniu, że faktycznie najdroższym prezentem jest czas, który możemy poświęcić drugiej osobie. Nawet aura z oknem nie była w stanie ostudzić naszych gorących serc.

Udostępnij:
← „Oczami wyobraźni” - sukces wystawy dworkowych Artystów Sędzia, podróżnik, kolarz, mors…  Jacek Naduk →

Dodaj komentarz