Niedziela, 9:30. Temperatura wody taka, że nawet pingwiny mogłyby się zawstydzić, ale nasi morsowi bohaterowie już stoją nad brzegiem – uśmiechnięci, jakby szykowali się na lipcowe plażowanie. Krótka rozgrzewka, trzy głębokie oddechy i… chlup. Pierwsze morsowanie sezonu oficjalnie rozpoczęte.
Krzyki? Były. Śmiech? Mnóstwo. Adrenalina? Zdecydowanie w pakiecie.
Po wyjściu z wody wszyscy w rekordowym tempie zgromadzili się przy ognisku. Płomień trzaskał, kiełbaski pachniały, a gorąca herbata znikała szybciej niż dobra wymówka na nieprzyjście. Każdy przyniósł coś od siebie, a stół zamienił się w mały szwedzki bufet: ciasta, muffinki, coś słodkiego, coś bardzo słodkiego i „coś, co miało być fit, ale nie wyszło”.
W obiegu pojawiła się również skarbonka morsów — pudełko na złotówki, dzięki którym przyszłe wyjazdy będą mniej bolesne niż wejście do lodowatej wody.
Sezon 2025/2026 rozpoczęty oficjalnie, radośnie i z przytupem. Jeśli dalej będzie tak jak na starcie, czeka nas wyjątkowo dobra zima.
Morsy, jesteście wielkie.

