W piątek, 13 lutego, odbył się kolejny wyjątkowy wieczór literacki „Dobry Wieczór”. Tym razem motywem przewodnim była tematyka Walentynek, która doskonale wkomponowała się w twórczy klimat spotkania. Uczestnicy mieli niepowtarzalną okazję zaprezentować swoje najnowsze wiersze, które pełne były melancholijnych rozważań na temat miłości, zakochania oraz emocji, które towarzyszą tym niezwykle ludzkim przeżyciom.
Jak zawsze, spotkanie odbyło się w serdecznej i twórczej atmosferze, sprzyjającej wymianie myśli, inspiracji oraz kreatywnych refleksji. Poza samymi prezentacjami, „Dobry Wieczór” stał się również okazją do głębszej rozmowy o poezji, procesie twórczym i osobistych doświadczeniach związanych z miłością. Wśród rozmówców nie zabrakło gościa – dr. Stefana Posocha, którego obecność wniosła do spotkania nie tylko wiedzę, ale i niezwykłą charyzmę, nadając całemu wydarzeniu wyjątkowy charakter.
Po prezentacjach poezji przyszedł czas na artystyczne zakończenie wieczoru. Wystąpili Katarzyna Ambroży oraz Andrzej Zaręba – Dyrektor Gminnej Instytucji Kultury „Dworek na Długiej”, którzy swoimi występami zachwycili zebranych gości. Katarzyna Ambroży porwała publiczność wykonaniem utworu „Nic dwa razy” – kompozycji Sanah, opartej na słowach Wisławy Szymborskiej, naszej noblistki. W jej interpretacji ten niezwykły tekst zyskał nowy wymiar, pełen subtelnych emocji i refleksji nad nieuchronnością losu.
Z kolei Andrzej Zaręba, pasjonat muzyki, zaskoczył wszystkich swoim wykonaniem jednego z największych hitów Zbigniewa Wodeckiego – „Nad wszystko uśmiech Twój”. Jego ciepła i nostalgii wersja utworu wniosła do wieczoru romantyzm i emocjonalną głębię, która idealnie współgrała z walentynkowym motywem.
Wspólne śpiewanie i muzyka, które płynęły tego wieczoru, stanowiły piękne zakończenie tego literackiego spotkania. Zebrani goście nie tylko mieli okazję obcować z poezją, ale również poczuć siłę muzyki i słowa, które w połączeniu tworzą niezwykłą atmosferę pełną wrażeń i wzruszeń.
Poeci, wracając do swojej codziennej pracy, zabierają ze sobą nową dawkę inspiracji. To właśnie takie spotkania, pełne twórczej wymiany myśli, pomagają w rozwijaniu pasji i poszukiwania nowych ścieżek w literackiej twórczości. Uczestnicy wydarzenia, zainspirowani atmosferą „Dobrego Wieczoru”, już teraz z niecierpliwością czekają na kolejne spotkania, które będą kolejną okazją do zacieśniania więzi w lokalnej społeczności literackiej.
Utwory, które zostały zaprezentowanego podczas „Dobrego Wieczoru”:
ANNA LIPIŃSKA
Miłość
Jak pięknie jest być kochanym,
Czuć bliskość drugiego człowieka,
Mieć wsparcie i być podziwianym,
Poznać, czym jest troska oraz opieka.
Jak pięknie jest mówić ,,kocham Cię”,
Szeptać do ucha czułe słowa,
Być pewnym, że nigdy nie opuścisz mnie,
Codziennie zatapiać się w twych oczach od nowa.
Miłość – tak piękna potrafi być,
Dodaje skrzydeł, przepełnia radością,
Sprawia, że aż chce się żyć,
Napełnia nas spokojem oraz ufnością.
Miłość – to bliskość, uczucia, obecność.
Dwa serca bijące dla siebie.
To pewność, że mamy wieczność
I nigdy nie zostawię Ciebie.
Miłość – to prawda i zaufanie,
Szacunek, lojalność i troska.
Sprawia, że czujemy oddanie,
A w naszym sercu budzi się wiosna.
O miłość trzeba codziennie dbać,
Podlewać ją, karmić, ogrzewać.
Nie możemy tylko brać i brać.
Trzeba też dawać, aby mogła pięknie dojrzewać.
PAWEŁ LIPIŃSKI
O miłości
Tyle już pieśni o miłości,
Tyle już napisano wierszy,
Tyle łez gorzkich i radości.
Cud, gdy przychodzi po raz pierwszy.
Choć jej patronem jest Walenty,
To nie sprzyja amorom zima.
Ma inne zadania ten święty.
Ja z afektem do wiosny się wstrzymam.
Cóż dziś widać za golfem i cuchą?
Trochę oczu tuszem przybranych.
Teraz można stać się łasuchem?
Świat jest pełen tak oszukanych.
Z wiosną znowu wybuchną rządze
Pachnące słońcem, majem, kwiatem.
Ochoty i uczucia gorące.
Spełnienie ich przyjdzie już latem.
Uśmiech dziewczyny w majowy dzień.
Wianków na wodzie blask wspaniały.
I choć raz przeżyć ten piękny sen –
Pełną uniesień Noc Kupały.
Na prośbę i zgubę
Choć za oknem mróz się bieli,
W sercu dzisiaj jakby upał.
Znajdźmy azyl wśród pościeli.
Ach! Kochanie, bym Cię schrupał!
Zanim miłość Ci przysięgnę,
To ważne są słowa.
Pozwól, tu i tam ja sięgnę.
Sprawdzę, czyś gotowa.
Dać mi siebie bez wahania,
Do cna i do końca?
Czy masz dar do miłowania?
Chłodnaś czy gorąca?
A gdy miodu zakosztuję,
Niczym w barci misio,
Nawet się nie zorientuję,
Że ja Twój od dzisiaj.
Smaki zmysłów
Wybacz moim wargom, które znajdują
Przyjemność w zaskakujących miejscach.
Na te miejsca łapczywie polują.
One tu są i ukryte gdzieś tam.
Ten niewinnie całus skradziony
Dziewczęciu, lilii białej.
I ten prawy pocałunek żony,
Najdroższej i w uczuciach stałej.
Gdy się wargi spotkają z czerwienią
I oddechy w parze zatańczą,
Niech uczucia się nigdy nie zmienią
I smakują dojrzałą pomarańczą.
Ach, te wszystkie tabu całowania
I jabłuszka poziomkami zdobione.
Uczta zmysłów do białego rana
I doznania, doznania nieskończone.
Co to kochanie?
Serce, słowa w piosence.
Słońce, kwiaty na łące.
Maj, bzy i sny.
Usta, oczy i włosy.
Zapach bezsennej nocy.
Zmysły, guziczek, staniczek.
Natchnienie, marzenie, pragnienie.
Dzielenie się, branie, dawanie.
Platonizm i pożądanie.
Patrzenie, zachwycanie, całowanie.
Ciepło, ochoty, pieszczoty.
Mizianie i przytulanie.
Obawy i niepokoje.
Miła samotność we dwoje.
Przyjaźń, oddanie i trwanie.
Wciąż słowa – kochanie, kochanie.
Radość i nigdy dość.
Wierność, uczciwość i miłość.
Jadwiga Supłacz-Chromińska
MIŁOŚĆ to nie tylko słońce w zenicie,
Lecz wspólny spacer przez całe życie.
To nie są tylko wielkie wyznania,
Lecz proza dnia i trud przetrwania.
To dłoń pomocna, gdy sił brakuje
I serce, które bez słów to czuje.
To cisza, w której nie ma obcości,
Lecz spokój dusz i fala bliskości.
Nie szukaj jej w kinach i pięknych baśniach,
Ona się tli w codziennych waśniach.
W kubku herbaty, w uśmiechu nad ranem,
W tym, że po prostu czujesz się kochanym.
.
Z ośmiu miliardów ludzi to właśnie ty najpiękniejszy masz uśmiech
i oczy takie, że nie można się napatrzeć.
Z ośmiu miliardów ludzi to właśnie ty
stałeś się jedynym, to właśnie ty,
gdy jesteś obok nie ma nikogo.
Osiem miliardów ludzi i wszystkie liczby przestają mieć znaczenie.
Jeden człowiek za cały świat –
znaczenie ma tylko jeden!
Janusz Gwara
Przedwiośnie.
Odchodzą dni zimne
ze śniegiem i mrozem.
Niedługo schowamy
kurtki i pierzyny.
Ubiór coraz lżejszy
mniej pracy przy piecu.
I nie trzeba będzie
dokarmiać zwierzyny.
Wiosna już się zbliża,
słońce mocniej świeci.
Budzą się do życia,
Rośliny i drzewa,
spragnione miłości serce
mocniej bije,
słucha, jak pięknie
polny ptaszek śpiewa.
Męskie Cztery Pory Roku
Wiosna
Z ogromną radością, myślimy o wiośnie,
bo w tej pięknej porze, wszystko lepiej rośnie.
Lato
Na ten czas wspaniały, zawsze bardzo liczę,
czas obcisłych bluzek i krótkich spódniczek.
Jesień
Z wiekiem: ciała słabość oraz cera blada,
jako liście z drzewa, wszystko nam opada. Zima
Jeśli nie ma komu trzymać,
to niech trzyma – chociaż zima.
.
Styczeń
Po spokojnym ,, Sylwestrze”, nawet kaca nie miałem.
Gdyby nie ,,rwa kulszowa” to początek roku byłby nawet dobry.
Luty
Powinny być siarczyste mrozy. Ale nic z tego ocieplenie klimatu zrobiło swoje.
Nic ciekawego się nie dzieje.
Marzec
W dzień Kobiet wysłałem kilka życzeń.
Hurra umiem pisać smsy. Niedługo wiosna.
Kwiecień
Jaki cudowny jest świat. Wszystko się budzi do życia.
Pachną bzy i jaśminy, świętujemy Wielkanoc ,,Aby do Maja”
Maj
Podobno to najpiękniejszy miesiąc.
Ale ciężko to dostrzec przy tylu dolegliwościach.
Czerwiec
Dojrzewają czereśnie. Dzieci czekają na upragnione wakacje.
Jakże chciałbym jeszcze przeszyć coś pięknego.
Lipiec
Upały i komary. Podobno w południe lepiej nie wychodzić na słońce,
ale wyjdę chociaż na trochę. Popatrzę na świat.
Od jutra zaczynam rehabilitacje, może pomogą?
Sierpień
Często myślę o dawnych latach ( dobrze, że mam co wspominać)
Jak ten czas szybko leci.
Marzę o wyjeździe w Bieszczady- to fantastyczne miejsce.
Wrzesień
Spadają owoce zapowiadają jesień.
To tak jak w naszym życiu.
Gdyby tak można było cofnąć czas.
Październik
Przebarwiają się liście – wyglądają cudownie.
W domu wszystko po staremu.
Tylko dzieci i wnuki, mają coraz mniej czasu dla rodziców.
No cóż trzeba się z tym pogodzić.
Listopad
Byłem na cmentarzu. Ilu to już znajomych – po tamtej stronie.
Dobrze, że jeszcze wróciłem do domu.
Grudzień
Nadchodzi zima. W domu pojawiła się choinka.
Bajkowy czas.
Podczas życzeń i kolęd miałem wilgotne oczy.
Ożyły wspomnienia. Mimo wszystko
Nigdy nie traćmy nadziei.
Życie jest Piękne!
Andrea Patrycja – Mańturzyk
DO CIEBIE
Wiem, że nie lubisztykania zegara,
ale kochasz bicie mojego serca
Skradnę się do Ciebie
po cichu, kryjomu,
że nakryje nas tylko
tykanie zegara.
Na godzinie trzeciej,
czwartej, dwunastej
Otulę się Tobą,
Otulę nim zasnę.
A potem w poduszce
utkam nić pajęczą
i strach to nie będzie,
tylko ku ozdobie.
Oprę się o Ciebie,
Oprę się Kochany,
Oprę się o Ciebie
i Tobie.
GDZIEŚ W PAMIĘCI
Dziadkowi
Gdzieś w pamięci mam
nieostre kształty zdarzeń,
rozmyte twarze,
niewyraźne spojrzenia.
Pamiętam
znaleziony na plaży
żółty kryształek;
W pudełku ze skarbami
leży ukruszona,
złocista muszelka
z ostatniej wycieczki Dziadków
do Włoch.
I gdzieś
pośród tego wszystkiego,
przypominam sobie orzechy
w niezielonej jeszcze kuchni,
dmuchaną piłkę na płocie sąsiada,
kromkę chleba posypaną cukrem,
pasma kukurydzy.
Wciąż nie znajduję
dokładnych współrzędnych,
w których
przyszło mi się rozsypać.
PRÓBA MIŁOŚCI WENUS
próbom pokochania siebie
i drugiego człowieka
jest taka inteligentna i wyrozumiała
w łachmanach i z kołtunem na głowie
nie tęskni
będzie tu za kwadrans
nie proszę od progu o szampana
a kapelusz ma dwie twarze
przegadałyśmy całą noc
Wenus
nie szuka innego męskiego ramienia,
a jeśli szuka to
z bukietem kwiatów
i butelką jej ulubionego wina
METRUM NOCTURN
Weź mnie
gestem poloneza.
Metodą drobnych kroków,
prób i błędów.
W rytm uderzeń serca.
3/4
Nie dowierzam.
Z tanga weź Kochany
Skarbiec namiętności
I rozpal zapałkę.
Jak zgaśnie – umocnij.
Nie nadzieje niech będą,
A ubrania zdarte.
2/4
Wróć,
Zwolnij,
przyśpiesz…
Krok podstawowy
do serca przyłóż
I obrót poczyń,
Zmień,
Powtórz.
Przytul.
Wiesz…
trudno się kochać,
Gdy mówią:
Nadarta.
1/4
Szeptem i troską
Dotknij nieśmiałość.
Dbałość?
Perfekcją nie grzeszmy dziś.
Pozwólmy sobie na czułość
I nieidealność.
Okryjmy kołdrą
Naszą
Całość.
Weronika Gos
„W głębinach dusz”
Wpadam do wody jak w sen bez tchu
Świat znika cicho w morskim blasku
Zanurzam ciało, myśli i strach
Spokój mnie niesie w lazurowych snach
Muszle szepcą w rytmie fal
Korale tańczą w podwodny bal
Barwy migoczą jak w snu szkliwie
W oceanu głębokiej, cichej tkaninie
Z oddali płyniesz, znajomy sen
Tęsknota we mnie topnieje jak cień
Twoje spojrzenie, bez słów mnie zna
Jakbyś od zawsze już przy mnie trwał
Dotykasz dłonią mój cały świat
I nagle znika czas, zgiełk i hałas
W tej głębi topniejemy my
Bez granic, lęków, bez żadnej gry
Zanurzam się w tobie,
w uczuciach fal
W Oceanie, gdzie milknie każdy żal
Pod nami cisza, nad nami błękit
A serca grają podwodne dźwięki
Tu jestem królową, ty jesteś snem
Wspólnie dryfując przez
morski teren
Niech nigdy nie wraca świat w biegu
Bo w tej głębinie płyniemy bez celu
„Słoneczna planeta”
Przytulny koc
Obok leżysz ty
Ciemność wokół nas
Lecz nawet w ciemności potrafię
spojrzeć w Twoje tajemnicze oczy
Nad nami pełnia księżyca
Gwiazdy otaczające wszechświat
Wskazujesz na najjaśniejszą
Masz na sobie moją ulubioną
szarą bluzę
Słuchawki wokół szyi
A w słuchawkach Arctic Monkeys
Twój uśmiech jest zaraźliwy
Gdy jestem przy tobie Gdy tylko cię zobaczę momentalnie
się uśmiecham
Jesteś jak słońce ogrzewające moje mroźne serce
Mam nadzieję, że nie jesteś w mojej wyobraźni
Czy to możliwe, że tacy chłopcy
jeszcze istnieją na tym świecie?
Pokolorowałeś moje ponure
szare serce
Dodałeś nowych kolorów w moim życiu
Będę ci Wdzięczna do końca
mego życia
Czy to właśnie ty jesteś jedną
z moich planet szczęścia?
Być może
Dlaczego tak się o mnie troszczysz?
Czasami mam wrażenie, że nie
zasługuję na ciebie
Jednak potrzebuję cię w moim życiu
Proszę nie opuszczaj mnie
Gdy odejdziesz
Ja odejdę razem z tobą
Odejdziemy do twojej
słonecznej planety
„Cicho”
Czasem serce nie krzyczy
Czasem siedzi cicho
Jakby zamknięte w klatce
Uciszyć się chciało
Głos drży
Oddech biorę
Czuję jakbym się dusiła
I własnymi słowami dławiła
Już od dziecka słyszę
„Nie odzywaj się nieproszona”
Lecz teraz tylko słyszę
„Mów głośniej jak ktoś cię woła”
Mętlik w głowie mam już od dawna
Bo w moim sercu nie goi się rana
I choć upadam to wiem jedno
Już nigdy więcej nie będę cicho.









