0.2 C
Warka
sobota, 10 grudnia, 2022
Więcej
    Strona głównaInstytucjeCeSiRPierwszy „PodWieczorek Literacki” z Dorianem Zawadzkim

    Pierwszy „PodWieczorek Literacki” z Dorianem Zawadzkim

    Na zaproszenie Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej im. księdza Marcelego Ciemniewskiego oraz Gminnej Instytucji Kultury „Dworek na Długiej” 26 listopada odbyło się spotkanie autorskie z pochodzącym z Warki Dorianem Zawadzkim – autorem książek „Selekcjoner”, „Kobieta w masce” oraz „Napisz mi jak zabić”. Spotkanie zapoczątkowało cykl „Podwieczorków Literackich” podczas których będziemy promować i prezentować związanych z Warką i regionem autorów książek.

    Cudze chwalicie, swego nie znacie!” – jak powiadał Stanisław Jachowicz.

    Dorian Zawadzki – uczeń wareckich szkół, czytelnik naszej biblioteki opowiedział skąd właśnie taki pomysł na życie, o procesie twórczym oraz planach wydawniczych na przyszłość. Mówił o swoich książkach, mrocznych klimatach, gangsterskich porachunkach oraz głównych bohaterkach: kobietach silnych, mocnych, czasami zabójczych. Dorian w swych książkach zręcznie manipuluje czasem, od przeszłości, przez teraźniejszość aż po przyszłość.

    Spotkanie autorskie to forma, która w swoim założeniu zawiera interakcję dlatego też nie obyło się bez pytań od publiczności oraz autografów i dedykacji na autorskich książkach.

    Warto też dodać, że tego samego dnia, ale nieco wcześniej, odbyło się specjalne spotkanie autorskie przeznaczone dla młodzieży z wareckiego LO im. Piotra Wysockiego. Dorian apelował do młodych osób, aby nie rezygnowały ze swoich marzeń i pasji, aby dążyły do realizacji wyznaczonych sobie celów. Wskazał, że właśnie on jest dobrym przykładem, że warto…

    MGBP w Warce

     

    Prezentujemy Państwu wywiad z Dorianem Zawadzkim, młodym pisarzem, autorem thrillerów psychologicznych, pochodzącym z Warki.

    Może tak na początek: Co Pana skłoniło do wyjazdu aż na Śląsk i czy nie tęskni Pan za Warką?

    Skłoniła mnie miłość do kobiety i tyle. Tak, tęsknię za Warką każdego dnia.

    Myślę, że większość z nas interesuje skąd pomysł na zostanie pisarzem, czy był to impuls, czy też przez lata coś Pan pisał do przysłowiowej szuflady.

    Nie, to było zawsze, jestem humanistą. Takie przedmioty jak język polski, historia zawsze mnie interesowały. Z historii pisałem maturę. Najpierw się pojawiły pierwsze próby literackie w bardzo wczesnym wieku. No i z czasem, właściwie to na studiach zdałem sobie sprawę, że pisaniem chcę się zajmować w przyszłości zawodowo. Moje formy literackie z czasem zaczęły przybierać taki kształt, że można je było przedstawić bez strachu czytelnikom. I to była właściwie ta droga, która zaprowadziła mnie do punktu, gdzie udało się wydać pierwszą debiutancką powieść. Tak to wygląda w wielkim skrócie. Każda wolna chwila to szlifowanie warsztatu. Nigdy nie chodziłem na żaden kurs kreatywnego pisania. Na studiach też miałem inny kierunek, niezwiązany z literaturą. Pod tym względem jestem samoukiem.

    Co Pan czuł biorąc po raz pierwszy swoją książkę do ręki. Dumę, niedowierzanie, radość? Jakie to uczucie mieć namacalny dowód swojej pracy w dłoniach?

    Tak, to było wyjątkowe uczucie. Tylko, że ja na ten moment byłem przygotowany, ponieważ już wiedziałem, że powieść powstanie. Widziałem wcześniej projekt okładki. I wtedy, gdy wziąłem tę książkę do ręki, to była kropka nad i. W zasadzie takim punktem przełomowym, był moment, gdy dostałem maila od redakcji, że moja powieść spotkała się z pozytywną oceną i zostanie wydana. To był taki moment w moim życiu, że chyba nigdy wcześniej nie byłem tak bliski ataku serca.

    Selekcjoner – pierwsza książka przenosi nas do Londynu w 1985 roku. Czy miejsce i czas mają jakieś znaczenie czy jest to zupełny przypadek?

    Połowa lat dziewięćdziesiątych to był charakterystyczny okres zarówno pod względem artystycznego tworzenia filmów jak i muzyki. Mogłem tylko żałować, że życie pozwoliło mi poznawać to dopiero po fakcie, a nie jak wcześniejsze pokolenia widzieć to na własne oczy, chodzić na premiery filmowe takich produkcji, które po 30 latach są aktualne i słuchać takich artystów jak Zespół Queen. Nie chciałbym też negatywnie patrzeć na czasy współczesne, ale fakty są takie, że w dzisiejszych czasach jesteśmy zalewani produkcjami filmowymi i tak naprawdę za rok jest ciężko sobie o nich przypomnieć. Wcześniejsze produkcje tworzyli tacy wybitni twórcy filmowi, że do tych filmów się wraca i są nieśmiertelne. Sama lokalizacja akcji mojej książki „Selekcjoner” – Londyn wydała mi się ciekawa. Jest to thriller psychologiczny, dość mroczna historia i stwierdziłem, że Londyn doskonale się nadaje, ponieważ utożsamia się z historią seryjnego mordercy, Kuby Rozpruwacza. Gdybyśmy spojrzeli na inne duże miasta takie jak na przykład Nowy Jork, Los Angeles czy Moskwa, to jednak tylko Londyn ma w sobie coś takiego, że mroczna historia sprzed 100 lat odcisnęła na tym mieście silne piętno. Samo się nasuwa skojarzenie.

    W kryminałach, thrillerach przeważnie bohaterowie to mężczyźni: mordercy, detektywi, policjanci, natomiast w Pana książkach dominują kobiety: mocne, silne, czasami zabójcze. Skąd taki schemat?

    Chyba właśnie poniekąd, dlatego, że w większości powieści utarł się taki schemat, w którym mężczyźni odgrywają główne role. Są to głównie bohaterowie po przejściach, z jakimiś problemami. Takich postaci jest bardzo dużo. A kiedy kreuje się postać kobiecą, która ma rozwiązać sprawę zagadkowej zbrodni to już na samym początku robi się ciekawie, ponieważ można sobie z góry zadać pytanie, jak taka osoba, kobieta, może przeciwstawić się czarnemu charakterowi, antagoniście. Czytelnicy zakładają z góry, że szanse są nierówne i na samym początku powieści robi się interesująco. A kiedy w trakcie fabuły są wyprowadzani z błędu, że ta bohaterka, ostra jak brzytwa potrafi o siebie zadbać to tym bardziej mogą być ciekawi finału.

    Selekcjoner to przeszłość, Kobieta w masce to skok w przyszłość, kataklizm, surowa rzeczywistość.  Skąd taki pomysł?

    Był taki moment, kiedy zobaczyłem pojedynczą scenę do tej powieści. Stworzenie fabuły to jest tak trochę jak komponowanie muzyki. Kompozytor musi ją usłyszeć wcześniej we własne głowie, żeby ją zapisać i zagrać. Natomiast autor powieści musi zobaczyć tą scenę a później ubrać ją w odpowiednie słowa, żeby móc ją opowiedzieć. Akurat w przypadku „Kobiety w masce” historia była prosta, ponieważ na samym początku wiedziałem, że to jest przyszłość, miasto- metropolia, otoczone zewsząd tamami, w kataklizmie globalnym. Pamiętam, że miałem opory, żeby zabrać się za taka opowieść, ponieważ nigdy nawet się nie przymierzałem do napisania takiej historii. Ale jak już ja zacząłem pisać, to nie mogłem się od niej oderwać do samego końca.

    Czy uważa Pan, że któraś wizji apokaliptycznych może się spełnić w najbliższym czasie?

    Nie chce tu być złym prorokiem, ale nie da się ukryć, że jednak globalne ocieplenie to jest zjawisko, które postępuje od drugiej połowy XX wieku. Moim zdaniem do tej pory mówiło się o tym zdecydowanie za mało. Już tego lata w Polsce dało się to odczuć poprzez uderzenia burz i huraganów. To tylko kwestia czasu i będziemy się musieli do takich zmian przystosować. Anomalie pogodowe będą coraz częściej występować i z czasem przestaną być anomaliami.

    Napisz mi jak zabić – Polska, Śląsk, teraźniejszość-, co Pan może nam powiedzieć o tej książce?

    „Napisz mi jak zabić” – najbardziej w tej książce przyciągał mnie kontrast, taka ładna, spokojna okolica a dochodzi tam do bezsensownej, zagadkowej zbrodni. Jest to coś, co widzimy zazwyczaj na ekranie telewizora a okazuje się, że ten świat zostaje przeniesiony do naszej rzeczywistości.

    Czy do którejś z napisanych przez siebie książek czuje Pan szczególny sentyment?

    Nie, nie podchodzę do tego w taki sposób. Każdą książkę napisałem w najlepszym dla niej czasie. Każda powieść ma być inna. Nie tworzę statystyk czy któraś książka jest lepsza, czy gorsza. Jak słyszę, że ostatnia moja powieść jest najlepsza to tylko mogę się cieszyć.

    Czy zaczynając pisać książkę ma Pan rozrysowany cały schemat, łącznie z zakończeniem, czy jest to sprawa ruchoma, zmieniająca się w trakcie kolejnych wątków?

    Słyszałem, że część autorów tak robi, że mają już na samym początku wszystko przemyślane, wiedzą, ile będzie rozdziałów a nawet stron. A są też tacy, co siadają i piszą bez planu. Ja jestem tak po środku. Jestem trochę szczególarzem, trochę perfekcjonistą, lubię mieć wszystko przygotowane, ale tez nie lubię mieć wszystkiego gotowego do samego końca. Jak pisałem „Kobietę w masce” i miałem już dwie trzecie tekstu napisane, wiedziałem, że objętość będzie duża, ale wciąż nie wiedziałem, jakie będzie zakończenie. Musiałem dwa rozdziały zaczekać aż zakończenie samo się wyłoniło.

    Jakie plany pisarsko wydawnicze na przyszłość?

    Ukończyłem już swoja czwartą powieść, ale kiedy się ukaże to nie jestem w stanie w tej chwili nic powiedzieć. Aktualnie pracuję nad dwoma kolejnymi. Przypuszczam, że zostaną skończone w przyszłym roku, na jesieni. Jeżeli słyszę, że jakiś pisarz napisał książkę w tydzień, to przyznam się, że nie wierzę.  Jestem niedowiarkiem. Z powieścią trzeba pobyć, proces pisania musi trwać od pół roku do roku. To nie jest coś, co można tak sobie stworzyć, – jeżeli zakładamy, że ma to być dobra powieść.

    Czy pisząc książkę jest Pan jak malarz, który nie pozwala nawet zerknąć na zarys obrazu dopóki go nie skończy? Czy jednak chętnie podsuwa Pan część tekstu bliskim, aby wysłuchać ich sugestii?

    Nie, zdecydowanie to pierwsze. To wiążę się z tym, że jestem perfekcjonistą i staram się nie pokazywać tekstów, co, do których nie jestem przekonany na sto procent.

    Czy miewał pan wątpliwości podczas pisania? Dopadał pana tak zwany brak weny?

    Brak weny znam tylko z teorii. A czy wątpliwości? Tak. Myślę, że każdy ma wątpliwości. Dla jednego sprawa to je mieć, a dla drugiego to dać im dojść do głosu. Nie trzeba dawać od siebie zaproszenia wątpliwościom.

    Co Pan odczuwa, kiedy książka została właśnie ukończona. Jakie emocje się wtedy pojawiają?

    Najczęściej jest to ulga. Historia została już spisana i właściwie to ona w tym momencie nie jest już moja tylko czytelników.

    Selekcjoner ukazał się w 2019 roku. Na rynku wydawniczym pojawiło się wielu młodych, nowych autorów. Czy dużym problemem było znalezienie wydawcy i jak odbyło się to w Pana przypadku.

    Kiedy wysłałem swój pierwszy egzemplarz powieści w 2016 roku do około trzydziestu wydawnictw to nikt się nie odezwał. Nie zraziłem się tym faktem, zacząłem pisać następną powieść i tu odezwało się wydawnictwo, które było zainteresowane wydaniem. Czyli udało się za drugim razem, to było fajne połączenie szczęścia i determinacji.

    Wśród wielu pozytywnych opinii i recenzji znajdują się również te gorsze, jak Pan sobie z tym radzi?

    Bardzo lubię rozmawiać z osobami, które mają odmienne zdanie niż ja. Jeżeli opinia, krytyka jest poparta merytoryką, to ja chętnie je wysłucham. Jeżeli nam wszystkim podobałoby się to samo i tylko byśmy chwalili, to nie byłoby żadnej rozmowy.

    Jakie książki ukształtowały Doriana Zawadzkiego, jako czytelnika i jako pisarza?

    Największy wydźwięk w moim przypadku miały powieści klasyczne, które były napisane bardzo dawno temu. Pamiętam jak mnie zachwyciła twórczość Herberta George Wellsa, Alexandra Dumasa, autorów, którzy należeli do tamtej epoki.

    Czy w dalszym ciągu korzysta Pan z usług biblioteki czy raczej preferuje zakup książek?

    Jedno i drugie. W moim mieszkaniu jest tyle książek, że nie jestem w stanie pomieścić wszystkich, które chciałbym jeszcze mieć. Więc chodzę do bibliotek, aktualnie trzech. Jak nie ma tej pozycji, którą chcę przeczytać w jednej, to jest nadzieja, że będzie w tych następnych.

    W wywiadach czytamy, że jest Pan zagorzałym kinomanem i melomanem. Jaki rodzaj filmu robi na Panu największe wrażenie? A jak muzyka to…

    Najchętniej oglądam to, co piszę: thriller, science fiction, filmy psychologiczne. Natomiast, jeśli chodzi o muzykę to rock. Teraz jednak coraz więcej muzyki klasycznej, jazz.

    Gdyby miał Pan zachęcić czytelnika do przeczytania Pańskiej książki to jak i od której należałoby zacząć?

    Selekcjoner uchodzi za naj prostszą powieść, czyta się ją lekko i szybko. Jeżeli przez nią przejdzie się bezboleśnie to można sięgnąć po dwie pozostałe. „Kobieta w masce” ma najbardziej zawiłą intrygę, jest dla tych czytelników, którzy lubią się zastanawiać jak się powieść skończy.

    Szczęście to pojęcie względne, dla jednych to zdrowie bliskich, dla drugich dobry samochód i pokaźna suma na koncie, dla trzecich dobra praca… A czym dla Pana jest to szczęście?

    Zdrowie i spokój.

    I tego życząc autorowi dziękujemy za poświęcony czas.

    Kolejny „PodWieczorek Literacki” odbędzie się 27 stycznia, a jego gościem będzie Dominik Podworski – autor książki „Zmarli pamiętają”. Zapraszamy już dziś do sali imprez w CeSiR.

     

    Redakcja Warka24.pl
    Redakcja Warka24.pl
    Naszą redakcję tworzą mieszkańcy Warki, instytucje oraz organizacje. Jeśli interesujesz się naszym miastem, lubisz pisać artykuły, śledzisz na bieżąco wyniki sportowe bądź uczestniczysz w kulturalnym życiu miasta to zapraszamy Cię do współpracy z portalem. Dołącz do naszego grona!

    NAJNOWSZE

    NAJPOPULARNIEJSZE