Strona głównaBlogiDr Władysław Andrzej Siejanowski (1847-1915): lekarz, patriota, społecznik

Dr Władysław Andrzej Siejanowski (1847-1915): lekarz, patriota, społecznik

Przez dekadę pełnił funkcję lekarza powiatowego w Warce. Był też osobistym medykiem płk. Piotra Wysockiego – inicjatora powstania listopadowego, któremu zamknął oczy i poświadczył akt zgonu. Potem leczył w Sosnowcu i Warszawie, gdzie działał także społecznie.

Rodzicami bohatera tej opowieści – mojego prastryja – byli Leopold Ksawery Honorat Siejanowski (1821-1863) i Angela Bogumiła z Kurowickich (1822-1897). Zaś jego dziadowie po mieczu to czerski organista Tomasz Siejanowski (1792-1841) i Konstancja Józefa z Laskowskich h. Korab (1792-1838) a po kądzieli ekonom Franciszek Kurowicki (ok.1777-1860) h. Lubicz i Marianna z Polkowskich h. Jastrzębiec (ok. 1782-1857).

Dzieciństwo i dom rodzinny

Ksawery był ekonomem: najpierw u senatora Józefa Aleksego Morawskiego h. Dąbrówka w Żdżarach, gdzie w 1844 r. na świat przyszli i zmarli po kilku tygodniach bliźniacy Maksymilian Józef i Edward Konstanty. Potem w Ostrołęce, gdzie w 1845 r. urodził się Mikołaj Józef; niestety i on zmarł po trzech dniach. Następnie Ksawery dostał posadę rządcy w Wolicy – wsi szlacheckiej, położonej przy trakcie do Czerska. I tu właśnie 30 listopada 1847 r. przyszedł na świat bohater tej opowieści Władysław Andrzej. Do chrztu podawał go brat Ksawerego – mój 19-letni prapradziadek Michał Siejanowski, kształcący się na nauczyciela w Warszawie – z Marcellą Zbranicką.

Potem rodzina przeniosła się do Studzianek w par. Głowaczów: tu w 1849 r. urodziła się Albina Eleonora. Ochrzczono ją w Wilanowie, gdzie Ksawery został ekonomem dóbr radcy dworu, hr. Augusta Potockiego h. Pilawa – dyrektora Stada Rządowego koni w Janowie, koniuszego Dworu Cesarskiego.

W 1852 r. Ksawery objął stanowisko poczthaltera w Górze Kalwarii po swym bracie Paulinie, który wyjechał na placówkę pocztową do Miechowa w pow. olkuskim. W trakcie załatwiania formalności w Warszawie na świat w 1851 r. przyszedł Jan Stanisław.

Po zakończeniu kariery urzędnika pocztowego, Ksawery nabył w Górze Kalwarii grunta i został ziemianinem. W 1859 r. wraz z Bogumiłą wychowywali pięcioro dzieci: 12-letniego Władka, 10-letnią Albinkę, 8-letniego Stasia oraz 4-letnią Helenkę i roczną Mariankę, urodzone już w Górze.

Władysława ukształtowały ciągłe przeprowadzki i otwarty dom, jaki jako urzędnik pocztowy prowadził jego ojciec. Ogromny wpływ musiały nań też wywrzeć spotkania z legendarnym inicjatorem powstania listopadowego, płk. Piotrem Wysockim. Po powrocie z Syberii zamieszkał w Warce i musiał co miesiąc meldować się w górskim posterunku żandarmerii, przy poczthalterii. Zapewne Władek nie przypuszczał, że kilkanaście lat później zostanie jego lekarzem…

Nauka w Warszawie

W 1859 r. Władek został uczniem siedmioklasowego II Rządowego Gimnazjum Filologicznego z rosyjskim językiem wykładowym. Mieściło się przy ul. Nowolipki 2404/5 w neoklasycznym, piętrowym budynku z salami lekcyjnymi i kaplicą. Roczne czesne wynosiło 15 rubli.

Szesnastoletni chłopak był jeszcze gimnazjalistą, gdy wziął udział w powstaniu styczniowym. Niestety, w 1863 r. zginął jego ojciec Ksawery. Po otrzymaniu patentu gimnazjalnego w czerwcu 1866 r. Władek zgromadził wymagane dokumenty i złożył je na Wydziale Lekarskim Szkoły Głównej.

W październiku 1866 r. wynajął stancję przy ul. Brackiej 11 i rozpoczął studia. Dziekanem jego wydziału był wówczas ginekolog Władysław Tyrchowski, a wykładowcami m.in. internista Tytus Chałubiński, anatom Ludwik Hirszfeld czy okulista Witold Jodko-Narkiewicz. Po trzech latach Szkołę Główną zastąpiono Cesarskim Uniwersytetem Warszawskim z wykładowym językiem rosyjskim.

Studia lekarskie trwały pięć lat i były podzielone na dwa semestry, zakańczane egzaminami: czesne za semestr wynosiło 25 rubli, oraz po kilka rubli od egzaminu. Na III roku studenci odbywali praktyki w Szpitalu Dzieciątka Jezus przy Pl. Wareckim i Szpitalu św. Ducha przy ul. Elektoralnej, gdzie mieściły się uczelniane kliniki: terapeutyczna, chirurgiczna i oftalmologiczna, oraz w Szpitalu św. Rocha, tuż przy bramie uniwersyteckiej.

Władysław dwukrotnie – w roku akademickim 1869/70 oraz 1870/71 – otrzymał stypendium z Funduszu Konarskiego w wysokości 90 srebrnych rubli. A jesienią 1871 r. ukończył studia jako jeden z szóstki cum eximia laude czyli „ze szczególną pochwałą”, przyznawaną wybitnym absolwentom, o czym doniósł „Kurjer Warszawski” z 30 września.

Lekarz powiatowy w Warce: 1872-1882

Po studiach Władysław krótko praktykował w stołecznym Zakładzie Leczniczym Ocznym dr Aleksandra Dobrzańskiego (1832-1918) – współtwórcy Warszawskiego Towarzystwa Okulistycznego, wieloletniego dzierżawcy uzdrowiska w Busku. Potem, przez kolejną dekadę był „lekarzem miasta Warki guberni Warszawskiej”, gdzie jego owdowiała matka Bogumiła kupiła dom. Zamieszkały w nim również jego siostry: 17-letnia Helena i 14-letnia Marianna.

Tu Władysław został osobistym lekarzem oraz powiernikiem płk. Piotra Wysockiego, którego znał jeszcze z dzieciństwa. „Dr Józef Sapalski, lekarz miejski dziś już nie żyjący, który miał sposobność go leczyć, mówił, że pułkownik do końca życia na całem swem ciele nosił straszliwe ślady katowni moskiewskich, a starsi pamiętający go mieszkańcy Warki mówili, że „na ręcach wiele miał pieczęci” – pisał w Dziejach Warki ks. Marceli Ciemniewski. Jednak doktor Józef Bolesław Herman Sapalski (ok. 1850-1909) h. Syrokomla – absolwent Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego, nie mógł leczyć Wysockiego, gdyż przejął obowiązki Władysława po jego wyjeździe z Warki na Śląsk.

Tymczasem schorowany powstaniec mieszkał w skromnym drewnianym budynku na tzw. Wójtostwie pod nr 24, który dostał od miasta na wieczystą dzierżawę, płacąc rocznie 22 ruble. Nędzne odżywianie sprawiło, że podupadł na zdrowiu. W tym czasie Wysocki zabiegał o pozwolenie władz carskich na zamieszkanie w Warszawie. Gdy w 1874 r. je otrzymał, sprzedał dzierżawę za 3.300 rubli, które miały mu zapewnić dożywotnią opiekę w przytułku. Zamiar ten zapewne wspierał Władysław, świadom lepszych możliwości leczenia w stolicy. Niestety, przeprowadzić się nie zdążył. Przy łożu konającego powstańca czuwali oddani przyjaciele: Maksymilian Kłosowski, ks. Piotr Zborowski oraz Władysław, który zamknął mu oczy nocą 6 stycznia 1875 r. i poświadczył zgon.

W 1908 r. Warkę odwiedził redaktor „Tygodnika Illustrowanego” Mieczysław Offmański – sam lekarz i zesłaniec, by napisać o Wysockim artykuł. Rozmawiał o nim z mieszkańcami oraz z Władysławem, wówczas pracującym w Sosnowcu. „Mówiąc o samej rewolucyji, jak mi łaskawie komunikuje dr W. Siejanowski, [Wysocki] krótko i węzłowato zamruczał: „Gałgany generałowie Chłopicki, Skrzynecki i inni, zgubili naszą sprawę. Nie wierzyli w jej powodzenie, nie zajęli się nią serdecznie, lecz oglądali się wciąż na Petersburg” – cytował Offmański.

Władysław jako lekarz Warki i powiatu za dnia odwiedzał chorych, szczepił, opatrywał rany i sporządzał lekarstwa, a nocą prowadził dokumentację medyczną i uzupełniał wiedzę, czytając fachową literaturę, którą musiał prenumerować. Sam też zaopatrywał się w kosztowny, ale niezbędny sprzęt medyczny. Pozbawiony możliwości konsultacji z kolegami, brał na swoje barki wielką odpowiedzialność za swych pacjentów.

Szczegóły wareckiej praktyki Władysława nie są mi bliżej znane oprócz dwóch notatek prasowych. W czasie toczącej się od roku wojny rosyjsko-tureckiej bowiem, „Kuryer Codzienny” z lutego 1878 r. informował: „Gaz. Lek. donosi, że na skutek odezwy Ministra Wojny, z 9 gubernij Królestwa Polskiego 33-ch cywilnych lekarzy objawiło chęć służenia w wojskowej służbie przez cały ciąg wojny, a mianowicie: z Gub. Warsz. […] Siejanowski. Niektórzy wyjechali już do armii czynnej”.

Ta sama gazeta w kwietniu donosiła: „Przez Najwyższy rozkaz w wydziale Wojny o urzędnikach cywilnych z 9 kwietnia r.b.: przeznaczeni zostali, w zarządzie wojskowo-lekarskim: lekarz miasta Warki, lekarz Siejanowski – do szpitala wojskowo-czasowego nr 37 na młodszego ordynatora (od 13 marca 1878 r)”. Był to jednak tylko przydział mobilizacyjny, „z pozostawaniem przy dotychczasowych obowiązkach”.

Inicjatywę Władysława zapewne spowodowało lepsze niż w cywilu uposażenie. Prowincjonalni lekarze bowiem nawet przez kilka lat odpracowywali koszty swojej edukacji, zaś niskie zarobki nie mogły zapewnić ich rodzinom godziwych warunków materialnych. A mający już 30 lat Władysław pragnął założyć rodzinę.

Lekarz fabryczny w Sosnowcu: 1882-1908

W latach 80. Władysław dostał korzystną ofertę pracy na Śląsku. „Kurjer Poranny” z 1882 r. w rubryce Z Sosnowca donosił: „Od kilku dni przybył tu na stałe mieszkanie Dr Siejanowski na żądanie urzędników kolei. Dotychczasowa bowiem pomoc lekarska okazała się niedostateczna przy zwiększającej się ciągle ludności”.

Sosnowiec szybko przekształcił się w miasto, gdy wielcy przemysłowcy, wykorzystując rozbudowę kolei Warszawsko-Wiedeńskiej i komorę celną na granicy z Prusami, uruchomili tu fabryki i kopalnie. Pobudowano wielorodzinne domy dla personelu technicznego i robotników oraz szpital, piekarnię, łaźnię i pierwszą w Zagłębiu Dąbrowskim elektrownię. Liczba mieszkańców Sosnowca wzrosła od niespełna 10 tys. w 1880 r., do 50 tys. w 1901 r. Sosnowiec, który w 1902 r. otrzymał prawa miejskie, był najszybciej rozwijającym się w Zagłębiu ośrodkiem kulturalnym, z dużą grupą inteligencji: inżynierów, techników, lekarzy, prawników, dziennikarzy, nauczycieli i urzędników.

Władysław miał w Sosnowcu swój gabinet w domu rejenta Władysława Różyckiego przy dawnej ul. Kolejowej. Wkrótce został tam cenionym lekarzem. W lutym 1891 r. „Kurjer Warszawski” zamieścił taki anons: „W-mu D-rowi Siejanowskiemu w Sosnowcu za gorliwe i staranne leczenie i wyleczenie mnie z ciężkiej i bolesnej choroby, czuję się zobowiązanym złożyć publicznie najszczersze podziękowanie. Granica, d. 23 lutego 1891 r. Stanisław Kazanecki”.

Tymczasem gazeta „Tydzień” z września 1891 r. w rubryce Choroby donosiła: „W Sosnowcu pojawiła się ospa; w dodatku wybuchł i tyfus pomiędzy robotnikami jednej z fabryk. Ponieważ izolowanie dotkniętych chorobami epidemicznemi jest niemożliwe ze względu na brak miejsca w szpitalu i gromadne nocowanie po kilkunastu robotników w jednej suterenie; przeto doktor Siejanowski, pragnąc choć w części zapobiedz szerzeniu się epidemii, ujrzał się zmuszonym pacyjentów swych lokować podczas dnia na dworze”. W tamtych czasach przemysłowców trzeba było przekonywać o korzyściach, wynikających z poprawy sytuacji zdrowotnej w ich fabrykach i robotniczych familokach.

Władysław działał też społecznie, wspierając datkami różne inicjatywy. Był m.in. członkiem Towarzystwa Tatrzańskiego, współfinansując rozwój Zakopanego, członkiem Towarzystwa Osad Rolnych i Przytułków Rzemieślniczych – ośrodków resocjalizacji dla nieletnich przestępców, członkiem Kasy Wsparcia Podupadłych Lekarzy oraz Wdów i Sierot, członkiem Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Królestwie Polskim, członkiem Towarzystwa Domów Zarobkowych, Przytułków Noclegowych, Tanich Kuchni i Herbaciarni, utrzymującego warszawskie przytułki. Wspierał hojnymi datkami różne inicjatywy, w tym budowę pomnika Mickiewicza w Warszawie, sosnowieckie Chrześcijańskie Towarzystwo Dobroczynności, tamtejsze Stowarzyszenie Oszczędność czy uzdolnionych uczniów.

Życie rodzinne

W 1890 r. Władysław poznał 21-letnią Annę Zwolińską. Jej rodzicami byli mieszkający w guberni kijowskiej Świętosław Zwoliński (ur. 1825) h. Janina i  Maria z Dunajewskich (1830-1907) h. Bedło. Rok później para się pobrała i doczekała dzieci: Zofii Filipiny (1892), Marii Heleny (1893) i Zygmunta Władysława (1895). Niestety, kilka dni po urodzeniu syna Anna zmarła. Sosnowiecki „Tydzień” z 1895 r. donosił: „Dnia l-go maja r. b. rozstała się z tym światem w 26 roku życia ś. p. Anna ze Zwolińskich Siejanowska, żona powszechnie cenionego i szanowanego doktora w Sosnowcu. Exportacyja zwłok do miejscowego kościoła nastąpiła dnia 2 b. m. a następnego dnia zawieziono zwłoki koleją na cmentarz w Niwce. Kilka tysięcy osób towarzyszyło smutnemu obrzędowi”.

Dekadę później, w 1905 r. w krakowskim Kościele Mariackim 57-letni Władysław poślubił 53-letnią Felicję Woźniczko z Rudzkich – właścicielkę sosnowickiej pensji, wdowę po nauczycielu języka niemieckiego Karolu Woźniczko. Rodzicami Felicji byli rachmistrz powiatu kieleckiego Jakub Rudzki (1809-1865) h. Wężyk oraz Józefa z Byczkowskich (1824-1897). Felicja przeżyła osobisty dramat: oprócz męża pochowała czworo własnych dzieci… Małżonkowie zamieszkali wraz z pociechami Władysława przy ul. Starososnowieckiej nr 19.

W lipcu 1908 r. małżonkowie Siejanowscy pożegnali się na łamach „Kuryera Zagłębia” z mieszkańcami Sosnowca i przeprowadzili do Warszawy. Władysław przyjmował jako internista i pediatra w gabinetach przy ul. Hożej 39 A, Wielkiej 18 a potem Wspólnej 58. Dzieci zaś kontynuowały naukę: Zosia jako absolwentka matematyki Wydziału Przyrodniczego Towarzystwa Kursów Naukowych ukończyła studia na Wydziale Fizyki uniwersytetu w szwajcarskim Neuchatel a Zygmunt po maturze w Gimnazjum Filologicznym Wojciecha Górskiego został słuchaczem Wydziału Inżynierii Rolnej Politechniki Warszawskiej.

Niestety, pośród wojennego zamętu, 14 września 1915 r. we dworze Dłużewskich koło Siennicy nagle umarła 23-letnia Zosia. Śmierć uzdolnionej córki musiała być dla Władysława wielkim ciosem. Odszedł zaledwie sześć tygodni później, 28 października.

Zygmunt przerwał studia i wstąpił do Beliniaków oraz 1 pułku Legionów Polskich. Po internowaniu w Szczypiornie walczył w wojnie z bolszewikami w 1 pułku szwoleżerów J. Piłsudskiego. Za bohaterską szarżę pod Worotniowem otrzymał order Virtuti Militari. Po nastaniu pokoju jako porucznik został adiutantem swego pułku, a jednocześnie kontynuował studia na politechnice. Zdobywał nagrody w konkursach hippicznych, konkurując ze słynnym olimpijczykiem Adamem Królikiewiczem. Świetnie rozwijającą się karierę oficerską i jeździecką przerwała jego zagadkowa śmierć w koszarach szwoleżerów 10 października 1922 r. Niespełna 27-letni chłopak spoczął na Powązkach obok ojca i siostry.

Natomiast Marysia wyszła za Kazimierza Romana Śwityn-Świderskiego (1885-1955), urodzonego w Wojtówce na Podolu. Jego rodzicami byli Pius Stanisław h. Ślepowron i Jadwiga Izydora z Kuszelewskich. Młodzi zamieszkali w Sosnowcu przy ul. Floriańskiej 34. Kazimierz został dyrektorem tutejszej filii Banku Handlowego oraz radcą Izby Przemysłowo-Handlowej, a Marysia sekretarką jej zarządu. Dzieci nie mieli.

Co ciekawe, bank mieścił się przy ul. Małachowskiego 3, w gmachu obecnego Urzędu Miasta, w którym potem zamieszkali Świderscy. A wraz z nimi macocha Marii – Felicja. Zmarła jednak w Piotrkowie Trybunalskim 18 kwietnia 1926 r., podczas odwiedzin u swej siostry Leontyny.

Marysia odeszła w Sosnowcu 28 grudnia 1938 r. w wieku zaledwie 45 lat. Pochowano ją obok matki Anny, jednak ta mogiła nie przetrwała, podobnie jak grobowiec Siejanowskich na Powązkach…

Małgorzata Stępień

Autorka prosi o kontakt wszystkich, którzy mają informacje o Siejanowskich a także ich fotografie w rodzinnych archiwach: mstepien11@op.pl

 

Redakcja Warka24.pl
Redakcja Warka24.pl
Naszą redakcję tworzą mieszkańcy Warki, instytucje oraz organizacje. Jeśli interesujesz się naszym miastem, lubisz pisać artykuły, śledzisz na bieżąco wyniki sportowe bądź uczestniczysz w kulturalnym życiu miasta to zapraszamy Cię do współpracy z portalem. Dołącz do naszego grona!

NAJPOPULARNIEJSZE