Sadownicy: Nie jesteśmy frajerami!

Wiadomości 9 listopada 2014
Sadownicy: Nie jesteśmy frajerami!

We wtorek, 4 listopada, setki sadowników demonstrowało na ulicach Warszawy. Producenci jabłek, wśród których prym wiedli sadownicy z powiatu grójeckiego, domagali się od władz centralnych interwencji w sprawie trudnej sytuacji polskiego sadownictwa.

Sadownicy, którzy ponieśli starty z racji nałożenia przez rząd Federacji Rosyjskiej embarga na polskie jabłka zdecydowali się wyjść na ulice. Według nich bierność władz nie może dłużej trwać. Producenci jabłek otwarcie demonstrowali swoje niezadowolenie z poczynań polskiego rządu i Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Według sadowników władze centralne nie zrobiły wszystkiego, aby zapobiec skutkom rosyjskiego embarga, które wyprowadziło potężny cios w polskie jabłka.

Rozpacz sadowników potęguje dodatkowo sytuacja na polskim rynku. Za kilogram jabłek przemysłowych sadownicy mogą otrzymać obecnie około 15 groszy/kg. W szczycie sezonu, cena ta oscylowała w granicach 11 groszy za kilogram. Cena jabłek deserowych, których produkcja wymaga znacznie większych nakładów także nie zadawala . Za ich kilogram producenci mogą uzyskać na rynku około 45 groszy za kilogram.

Sadownicy strofowali nie tylko rząd, lecz także unijne programy pomocy sadownikom poszkodowanym przez rosyjskie embargo. Według osób demonstrujących pod KPRM-em, Ministerstwem Rolnictwa i Rozwojem Wsi, Ministerstwem Finansów, Ministerstwem Gospodarki, a także pod przedstawicielstwem Komisji Europejskiej programy wsparcia opierały się na fundamentach dezinformacji. Sadownicy nie otrzymali informacji o wysokościach rekompensat oraz wzorach druków, które należało wypełnić. Ponadto szef resortu rolnictwa Marek Sawicki deklarował, że wnioski o wsparcie sadownicy będą mogli składać do połowy listopada. Tymczasem po trzech dniach nabór zamknięto. Druga tura trwała zaledwie dzień. W tym czasie sadownicy złożyli wnioski o wycofanie z rynku 200 000 ton jabłek, podczas gdy limit tej tury dotyczył zaledwie 18 000 ton jabłek.

Solidarność z ponad 600 sadownikami protestującymi w stolicy wyrazili producenci jabłek z Annopolu, którzy blokowali drogę krajową numer 74 (Kielce – Kraśnik).

Niestety protest w Warszawie nie przyniósł żadnych rzeczowych deklaracji. Kilogramy rozsypanych jabłek jak na razie nie zrobiły większego wrażenia na władzach centralnych. Opary nadziei tworzy petycja, którą złożyli sadownicy w sprawie pomocy polskim producentom jabłek. Jej adresatka premier Ewa Kopacz na razie nie odniosła się do apelu sadowników.

zdjęcia: PAP

Udostępnij:
← Potrącenie i dachowanie. Sobota na gminnych drogach Samolot nową wizytówką Warki →

Dodaj komentarz