Więcej
    Strona głównaBlogiFestyn, festiwal czy święto?

    Festyn, festiwal czy święto?

    Uprzątnięty plac targowy jednoznacznie wskazuje, że tegoroczne święto Warki przeszło do przeszłości. Pierwsze dni po tego typu imprezie prawie zawsze stają się podmiotem wielu rozmów i komentarzy. A to lokalne przekaźniki podejmą się zrelacjonowania przedsięwzięcia, a to najaktywniejsi uczestnicy imprezy rekomendują wydarzenie słowami: Stary, ale się działo. To pierwsza część dialogu po każdorocznym święcie Warki. Ta druga, to debata nad formą, która jak się wydaje, odbywa się tyle razy ile organizowany jest dzień miasta. Mieszkańcy na tapet biorą absolutnie wszystko. Poczynając od organizacji, przez budki z przekąskami aż po gwiazdę wieczoru. Debata, może raczej dyskusja, spowodowała wyklarowanie się dwóch stanowisk, które od już paru lat zdominowały rozmowy o święcie Warki.  Oba ta stanowiska dotykają formuły festynu. Podzieliły oni uczestników tej imprezy na dwa obozy. Jedni zgodnie twierdza, że nie wyobrażają sobie wakacji bez święta Warki, które co roku bawi setki warczan na równie wysokim poziomie. Drudzy, stają w opozycji do tej opinii twierdząc, że formuła dnia miasta wyczerpała się i organizacja festynu z śpiewającą gwiazdą coraz rzadziej zadowala mieszkańców. I dwa te stanowiska sprawiły, że lawina dyskusji przybiera na sile i poszerza się o nowe pomysły rozszerzające obie koncepcje.

    Jednym z dogmatów dotyczących święta Warki, jest fakt, że festyn ten ma swoje stałe miejsce w życiu kulturowym miasta. Wielu mieszkańców koniec wakacji kojarzy z tym dniem.  Na pewno warczanie przyzwyczaili się do święta Warki i zapewne jego absencja w wareckim kalendarzu imprez byłaby sporym rozczarowaniem. I z pewnością, to przyzwyczajenie daje tej imprezie organizacyjną nieśmiertelność, pomimo faktu, że jednego roku poziom zadowolenia z jego organizacji jest bardzo wysoki a innego zaś trochę niższy. Przeciwnicy tego dnia zgodnie twierdzą, że jego poziom gwałtownie spada pociągając za sobą frekwencję imprezy. Sceptycy święta Warki uważają, że festyn jest już omszałą formą rozrywki, która szybkim krokiem podąża w kierunku lamusa. Po części mają oni rację. Trzeba przyznać, że festyn jako rodzaj rozrywki wiedzie prym w miastach całej Polski. Z pewnością dzieje się tak za sprawą powszechności takiego wydarzenia i łatwości organizacji. Bo cóż trzeba zrobić, prócz pozyskania środków finansowych, żeby zorganizować festyn? Przepis jest nader prosty. Należy do miejskiej powierzchni dodać kilka dmuchanych zjeżdżalni dla najmłodszych, paręnaście stoisk z produktami spożywczymi oraz osobników sprzedających festynowe atrybuty. Całość należy udekorować muzyką, której będzie przodował wokalista – posiadacz znanej w całej Polsce twarzy. Taki zestaw należy wrzucić na tydzień do Internetu i czekać aż osoby przyjdą na to wydarzenie, które wówczas stanie się festynem.  Oponenci aktualnej formuły święta Warki wykorzystują tę receptę do dezawuowania tego przedsięwzięcia i przekonania jego zwolenników do swojej wersji dnia miasta, która miałby być festiwal. Pomysł niezwykle odważny i ambitny. Organizacja festiwalu muzycznego w małym mieście, to nie tylko trudne organizacyjne przedsięwzięcie, lecz także spore wyzwanie. Niewątpliwie tak poważna rangą impreza w Warce, przyciągnęłaby nie tylko fanów dobrego brzmienia, lecz także zadowoliłaby wielu mieszkańców. Taki cykl koncertów to przecież wielka promocja Warki i regionu, oraz nowy produkt w katalogu miejskich wytworów. Opozycja tego pomysłu z pewnością bombarduje jego zwolenników niemożliwością organizacji tego przedsięwzięcia spowodowaną kolizjami logistycznymi. Negują oni festiwal zostając przy starym, dobrym i wesołym festynie. Jest w tym gram racji, ale przekomarzając się można rzecz, iż recepta na festiwal, też nie jest nadto skomplikowana. Wystarczy festynowy przepis pomnożyć przez 10 i już mamy festiwal. Rzucając okiem na festyn i festiwal ewidentnie widać, że są to zbliżone eventy. Różnią się one tylko rozmiarem i może  w części rangą. A prawda jest taka, że festyn jest starszym bratem festiwalu pomimo tego, że rozróżnia ich rozmiar.-
    I w jaki sposób rozsądzić ten spór? Festyn czy festiwal? Święto Warki czy Warka Festival? Funkcje te wydarzenia mają identyczne, niesienie rozgrywki społeczeństwu. Rdzeń także ten sam – muzyka, taniec i dobra zabawa. Zatem co może być arbitrem w tym sporze? Siła? Na pewno nie w tych czasach. Najlogiczniejszym rozwiązaniem tej kwestii wydaje się prawo rynku. Bagatela, tak często dziś wykorzystywane. Niech będzie to, na co jest prawdziwe zapotrzebowanie. Niech organizowane będzie to, czego pragną konsumenci. Jeżeli oczekują festynowej rozgrywki, to niech festyn trwa. Jeżeli zaś apetyt wzrósł, należy festyn utuczyć tak, aż stanie się festiwalem. Wówczas zapewne wilk będzie syty i owca cała.

    Warto na zakończenie zastanowić się nad faktem, czy dla festynu, festiwalu, dnia miasta, wieczoru wsi, święta ulicy itd., jest jakaś realna alternatywa. Na pewno tak, jest. Jednak nie jest to alternatywa konkurencyjności, która swoją obecnością likwiduje te muzyczno-widowiskowe wydarzenia. One mają tak silne miejsce w przyzwyczajeniu społeczeństwa i kodzie kulturowym, że są nie do ruszenia. Ponadto na takie formy rozrywki zawsze jest zapotrzebowania. A fakt potwierdza, że są one pewnym urozmaiceniem życia wprowadzając finezję i swobodę do nudnej codzienności  Zmierzając do meritum, czym jest nowa alternatywa dla i tak bardzo bogatego wakacyjnego kalendarza imprez Warki, na który inne gminy patrzą z zazdrością?

    Zorganizujmy święto z prawdziwego zdarzenia. Nie trywialne dni, które marketing nazywa świętem. Tylko dzień, który będzie miał uroczysty charakter i sięgał będzie do korzeni nadpilickiego grodu. Święto nie może być festynem, czy promocją rozweselającą i propagującą dane produkty. Marchewka, przy całej sympatii do niej, też ma swoje święto, ale jest ono tylko zabawą i organizacyjną fikcją. Aby zorganizować święto, należy sięgnąć do korzeni. Oczyścić z kurzu zapomnianą tradycję. Oczywiście, dzisiejsze eventy mają załączony element historii i kultury, jednak to jest tylko dodatek. Prozaiczna atrapa. A żeby zorganizować święto potrzebny jest oryginał, a nie atrapa. Zatem jak taki uroczysty dzień ma wyglądać? Przede wszystkim jego charakter musi być inny. Z archipelagu rozrywki trzeba przenieść się na obszar kultury, sztuki i pamięci. Takie święto Warki, w mojej estymacji, powinno być dniem lokalnej historii, kultury, pamięci o zasłużonych mieszkańcach, a także promocją regionalnych produktów. Zapewne brzmi to nieco anachronicznie i nieaktualnie, ale organizacja takich obchodów ma głębszy sens.  Polska ma wiele pięknych miast, których kultura i historia zaginęła. Zatraciła się w wirze populistycznej rozrywki. W Warce może być podobnie. Na razie instytucje kultury podtrzymuję tę lokalną tradycję przy pomocy różnych wydarzeń. Ale są to jednorazowe przedsięwzięcia pokazujące wybrane elementy tradycji. A ją należy pokazać w całej okazałości. Ktoś zapyta, a jaką Warka ma tradycję? Najpopularniejszą odpowiedzą będzie za pewne – nie wiem/żadną. Taka odpowiedź pojawi się właśnie przez ten zanik pamięci o tradycji. A przecież miasto i gmina Warka ma tak piękną historię, sztukę i kulturę. Nie ogranicza się ona tylko i wyłączne do popularnego piwa. Mamy przecież wielkich bohaterów historycznych. Zabytki, w których śpią nieodkryte jeszcze wydarzenia z kart przeszłości. Kulturę regionalną, która drzemie na strychach i w piwnicach. Trzeba je obudzić. Niech pokażą się mieszkańcom i przypomną o sobie. W połączeniu z pięknem sadów, wizytówką regionu, można stworzyć katalog dób regionalnych, które nie zawierają aktualnych osiągnięć. Ale sięgają do tej jakże cennej tradycji. Takie święto nie musi świecić nudą i pustkami. Dzisiejsze formy organizacyjne pozwalają na ukazanie tych aspektów w atrakcyjnym świetle przyciągającym mieszkańców. Prezentacja lokalnych produktów,  rekonstrukcje historyczne, wystawy, omówienie zabytków, przedstawianie wareckich bohaterów. Wszystkie te elementy połączone w jedno (w święto) reaktywują tradycję, odświeżą pamięć i wprowadzą uroczysty charakter do kalendarza wydarzeń. Takie przedsięwzięcie stworzy lokalną świadomość. Wówczas mało kto powie miasto piwa, ale wiele osób powie miasto nie tylko piwa, lecz także… W końcu życie to nie tylko rozrywka, to także świadomość. A ona jest ściśle powiązana z tradycją, którą warto pielęgnować. Takie święto nie musi być nudne. Nie musi być ono stworzone od razu z wielkim zamachem. Można stopniowo je budować, poznając przy tym lokalną historię odkrytą na nowo. Dzień Warki jest i bez wątpienia będzie. Jednak Święto Warki powinno być nie dla urozmaicenia kalendarza, nie dla nowej opcji wyboru, ale dla inwestycji w następne pokolenia. W przyszłość, w której Święto Warki nie będzie kojarzyło się z muzyką, tańcem i fajerwerkami, ale z pamięcią o tradycji i o tym co było, ale które zasługuje na pamięć i przypominanie.

    Redakcja Warka24.pl
    Naszą redakcję tworzą mieszkańcy Warki, instytucje oraz organizacje. Jeśli interesujesz się naszym miastem, lubisz pisać artykuły, śledzisz na bieżąco wyniki sportowe bądź uczestniczysz w kulturalnym życiu miasta to zapraszamy Cię do współpracy z portalem. Dołącz do naszego grona!

    NAJNOWSZE

    NAJPOPULARNIEJSZE