Pomóżmy Dominikowi wygrać walkę o życie! Armia Wojdala w akcji!

Pomóżmy Dominikowi wygrać walkę o życie! Armia Wojdala w akcji!

Od kilku dni lokalne media drukowane oraz elektroniczne informują o „pospolitym ruszeniu” w walce o życie mieszkańca powiatu grójeckiego Dominika Wojdalskiego. Powstała rozrastająca się z dnia na dzień „Armia Wojdala”, która zorganizowała i nadal organizuje setki licytacji, zbiórki w sklepach, zbiórki w instytucjach i zbiórki uliczne, zorganizowana została akcja pieczenia pączków na Tłusty Czwartek przez niemalże 20 lokalnych Kół Gospodyń Wiejskich podczas której upieczono ok. 10 tys. pączków (kupiły je lokalne firmy, instytucje i zwykli mieszkańcy, którzy chcieli pomóc Dominikowi). Mobilizacja jest wielka. Potrzeba prawie 1,4 mln zł a na portalu siepomaga.pl, poprzez który organizowana jest zbiórka jest już prawie 50% tej kwoty… WŁĄCZ SIĘ I TY! Każda złotówka jest na wagę życia!

Dominik Wojdalski – zbiórka charytatywna | Siepomaga.pl

Poniżej informacja o chorobie i sytuacji Dominika z opisu na stronie siepomaga.pl

Walczę ze wznową białaczki! Nowotwór postępuje w przerażającym tempie – obecnie szpik zajęty jest aż w 56% przez komórki nowotworowe! Istnieje ryzyko przerzutów… 

Moją nadzieją na życie jest nowoczesna terapia Car-T Cell, której cena to prawie 1,4 miliona złotych! Jeśli uda mi się zebrać te środki, od razu będzie można rozpoczynać leczenie! Jeśli zdążę… Wiem, że czasu jest dramatycznie mało, dlatego tutaj jestem i z całego serca proszę Cię o pomoc!

W historii mojej walki są dwie kluczowe daty. Obie przypadają na listopad i obie wywróciły moje życie do góry nogami. 14 listopada 2018 roku usłyszałem, że jestem śmiertelnie chory. W tamtym okresie źle się czułem, ale nie przeszłoby mi przez myśl, że to może być nowotwór. Poszedłem do lekarza podejrzewając u siebie przeziębienie albo grypę. Ten wysłał mnie na badania krwi, a później wszystko potoczyło się jak lawina. 

Jeszcze tego samego dnia otrzymałem pilny telefon z laboratorium. Wyniki były bardzo złe – skierowano mnie do szpitala w Warszawie, gdzie wykonano szczegółowe badania szpiku i krwi. Po jakimś czasie przyszedł do mnie lekarz. Potwierdził się najgorszy scenariusz – ostra białaczka limofoblastyczna! 

Trudno było mi uwierzyć, że mając 19 lat, siedzę na szpitalnym łóżku i słyszę słowa, które mówią, że jestem śmiertelnie chory… Zawsze byłem bardzo aktywny – jestem piłkarzem i trenerem dzieci w lokalnym klubie. Nagle musiałem wszystko rzucić, przenieść całe swoje życie do szpitala i rozpocząć najtrudniejszym mecz, jaki przyszło mi kiedykolwiek grać – mecz o własne życie. 

Spędziłem ponad miesiąc na onkologii, przeszedłem przeszczep szpiku od swojego brata, a następnie serię naświetlań. Wyniki zaczęły się znacznie poprawiać – wyszedłem na prowadzenie! Z czasem wróciłem do normalności, do pracy z dziećmi, na boisko… Ile bym dał, żeby tak zostało już zawsze. Niestety wtedy nadszedł listopad 2020 roku. Data, która po raz drugi wywróciła moje życie do góry nogami.

Badania kontrolne wykazały, że komórki nowotworowe znowu zaczynają się namnażać. Okazało się, że przede mną druga połowa w meczu o życie, a wynik nie jest jeszcze wcale przesądzony. Wróciłem do szpitala, rozpocząłem leczenie, podjęto decyzję o ponownym przeszczepie szpiku. Niestety – tym razem bezskutecznie. Tym razem to nowotwór wyszedł na prowadzenie… 

Szpik zajęty jest w 56% przez komórki nowotworowe! To bardzo dużo… Lekarze mówią wprost – nadzieją na życie i pokonanie białaczki jest terapia Car-T Cell od niedawna dostępna w Polsce. Leczenie w dużym skrócie polega na pobraniu komórek, a następnie “przeprogramowaniu” ich w taki sposób, aby nauczyły się walczyć z komórkami nowotworowymi. Niestety nie jest refundowane, a cena jest astronomiczna!

Nie wstydzę się prosić o pomoc, bo wiem, że w pojedynkę nic nie zdziałam! Sam nie dam rady wygrać z nowotworem i czasem, który ucieka mi z godziny na godzinę… Mam dopiero 22 lata – chcę żyć, po prostu żyć! Zarówno na boisku, jak i w życiu gram zespołowo, dlatego proszę z całych sił – bądźcie ze mną i pomóżcie mi wygrać tę walkę!

Dominik

Udostępnij:
← „Spiżarnia królowej Bony” – nowe wydawnictwo Stowarzyszenia W.A.R.K.A. Kontynuacja prac remontowych na terenie CeSiR →

Dodaj komentarz